
Nie mam bledziuchnego pojęcia, czemu tak się dzieje, ale twórcy najwybitniejszych platformówek na PlayStation 2 przesiadają się w tej generacji na „dojrzalsze” gatunki gier. Najpierw Insomniac z ich Resistance (dobrze, ze nie odpuścili Ratchetowi…), potem Naughty Dog dostarczyło Uncharted (a co z Jakiem? Chlip!). Teraz przyszła pora na Sucker Punch – ludzi odpowiedzialnych za świetne przygody szopa-złodzieja, Sly’a Coopera. Do czasu.

Co kręci Graczy? Ostra rzeź, tajemnica, odrobina mitologii, twardy bohater. Było w God of War? A, racja… To dodajmy do tego aspekty eksplorowania swojej świadomości i walczenia ze słabościami duszy. Też gdzieś było? Okej, to połączmy to z europejską kulturą pisaną średniowiecza. A gdzieś w design wplećmy chrześcijański krzyż. Oskarżenia o plagiat wycofane? To robimy hit!
Niedawno dane mi było zrecenzować pierwszą część nowej serii jednego z najważniejszych dla Sony studiów – Naughty Dog. Uncharted: Drake’s Fortune odniósł zadowalający sukces, tak więc Psiaki szybko zabrali się za dłubanie nad kolejną odsłoną przygód „Indiany XXI wieku”. Wnioski, które wyciągnęli z prac nad odsłoną numer jeden są bardzo sensowne. Przyjrzyjmy się więc, czego możemy się spodziewać po nadchodzącym killerze na PlayStation 3.

Kratos to jedna z bardziej rozpoznawalnych ikon kultury Graczy. Wiecznie wkurzony, przerażająco konsekwentny w swoim okrucieństwie i – co tu kryć – ostro doświadczony przez los żołnierz już dwukrotnie udowodnił, że gdzieś w tym poprawnym politycznie świecie są miliony ludzi żądnych krwawej łaźni w wykonaniu prawdziwego profesjonalisty.