Historia gliniarza z mroczną przeszłością, który stara się zaprowadzić porządek na ulicach Miasta Aniołów, tajemnicza sprawa seryjnych morderstw, efektowne strzelaniny i pościgi, a to wszystko utrzymane w nurcie filmów kryminalnych klasy noir z lat 40-tych XX wieku. Tak pokrótce można opisać L.A. Noire, debiutancką produkcję studia Team Blondi pracującego pod skrzydłami Rockstar Games.

Nie zdarzyła mi się jeszcze ani razu sytuacja, kiedy będąc na Xfire nie widziałem co najmniej 10 osób grających w kultowego już Call of Duty 4: Modern Warfare. Co sprawiło, że stał się on FPSem numer jeden dla wielu graczy na całym świecie? Genialny tryb multiplayer. Kwestią czasu było ogłoszenie przez Infinity Ward prac nad sequelem tego znakomitego, wojennego shootera.

Niemalże od początku istnienia PlayStation Portable konsolce towarzyszą narzekania, jakoby nie posiadała własnych gier, jeno przenośne wersje pozycji z dużych sprzętów. Dla wielu ogromna wada, dla innych największa zaleta przenośniaka: WipEout w szkole, Burnout w parku, misyjka w GTA po pracy czy tekkenowy pojedynek z właśnie poznanym graczem w pociągu to bardzo przyjemne doświadczenia. A wszystkie wymienione gry są wysokiej jakości hitami. Jednak prawdziwy sprawdzian możliwości technicznych PSP i umiejętności programistów dopiero nadchodzi, a na imię mu Assassin’s Creed: Bloodlines.

Znajdujące się w Sztokholmie Avalanche Studios znane jest przede wszystkim z wydanej w 2006 roku gry akcji Just Cause. Produkcja ta miała stanowić konkurencję dla wiodącej w tym gatunku prym serii Grand Theft Auto, ale nie do końca sprostała temu wyzwaniu. Czy sequel, który pokazuje jak szalony jest świat pełen chaosu oraz braku realizmu, będzie można postawić na półce obok pudełka z pozycją Rockstar? Z pewnością tak!

Nie ma się co oszukiwać: rozcinanie setek zombie z pomocą piły maszynowej czy kosiarki to doświadczenie maksymalnie odjechane i rajcujące. Tylko trochę boli słówko „setek” – my byśmy na jego miejsce wstawili „tysięcy”. Tak samo myślą twórcy Dead Rising 2 – kanadyjskie Blue Castle Games – do kosza wyrzucając standardowy dla gier Capcomu silnik i zaprzęgając do roboty własny engine. W pierwszej części gry w jednej chwili na ekranie telewizora mogliśmy ujrzeć maksymalnie sześćset żywych trupów. Sequel podkręca ilość dostarczanych emocji do niebotycznych poziomów i zamienia tę liczbę na siedem TYSIĘCY zgniłych gnojków!

Ostatnie lata są niewątpliwie złotym okresem dla fanów ścigałek wszelkiego rodzaju. Test Drive: Unlimited, Motorstorm, GRID, Moto GP, czy nawet rodzime Xpand Rally Extreme. Jedna z najstarszych serii „rajdówek” – Colin McRae Rally – przeszła dwa lata temu metamorfozę, zrywając z dotychczasową koncepcją gry, stając się produktem bardziej widowiskowym. Zmiana ta zdecydowanie była strzałem w dziesiątkę, a Gracze z miejsca pokochali DiRT. Czy kolejna część ponownie wyznaczy nowe standardy i przekona do siebie miłośników czterech kółek?

Mroczne sci-fi z dużą ilością strzelania, ciekawym systemem walki i motywami religijnymi w tle. Tak w kilku słowach można przedstawić End of Eternity – najnowszy projekt studia Tri-Ace, autorów Infinite Undiscovery oraz Star Ocean: The Last Stand. EoE ma być kolejnym przedstawicielem nowej generacji japońskich gier fabularnych, a za jego wydanie odpowiada SEGA, która zastąpiła na tej pozycji zasłużone Square Enix. Informacji na temat samej gry nie mamy niestety zbyt wiele, ale te udostępnione już do tej pory, wraz z galerią obrazków i pierwszymi trailerami, pozwalają mieć nadzieję na kawał porządnej giery utrzymanej w futurystycznych klimatach.

Pierwsza część Mafii, wydana siedem lat temu, była produkcją, którą na pewno moglibyśmy wpisać do kanonu Gier Nakazanych. Powalała gangsterskim klimatem, filmową akcją, rozbudowanym, free-roamingowym miasteczkiem Lost Heaven (wzorowanym na Chicago, czy też New Yorku) oraz świetną oprawą audiowizualną. Na pierwsze informacje o kontynuacji trzeba było czekać aż pięć lat, kiedy to na targach Games Convention pokazany został światu pierwszy trailer. Czy Mafia 2, tak samo jak poprzedniczka, oczaruje Graczy i będzie ikoną w branży?

Pamiętacie Gun? Gra akcji okrzyknięta „GTA na Dzikim Zachodzie” dzięki temu, że miała otwarty świat. Firma odpowiedzialna za spopularyzowanie freeroamingu w pozycjach zręcznościowych i twórcy GTA – Rockstar - nie pozostają w tyle, odkupując od japońskiego (!) Capcomu markę Red Dead. Pierwsza część serii była średnią grą na konsole poprzedniej generacji, jak będzie z następcą, obdarzonym podtytułem Redemption?