
Wiedźma w lateksowym wdzianku wyglądem przypominająca seksowną sekretarkę z nisko budżetowych filmów dla dorosłych, złe demony i upadli aniołowie oraz włosy naszej heroiny jako główne narzędzie do eksterminacji oponentów. Taka właśnie jest Bayonetta, nowe dzieło japońskiego studia Platinum Games.

Slasherów nigdy nie było dużo. Jeśli już jednak coś do tak ometkowanej szuflady wpadało – było dobre. Stąd też i ogromna konkurencja dla najnowszego dziecka Platinum Games – opowieści o wiedźmie, upadłych aniołach, złamanych obietniach i konkretnej magii. Fani siekania – oto Bayonetta.

Co kręci Graczy? Ostra rzeź, tajemnica, odrobina mitologii, twardy bohater. Było w God of War? A, racja… To dodajmy do tego aspekty eksplorowania swojej świadomości i walczenia ze słabościami duszy. Też gdzieś było? Okej, to połączmy to z europejską kulturą pisaną średniowiecza. A gdzieś w design wplećmy chrześcijański krzyż. Oskarżenia o plagiat wycofane? To robimy hit!

Co jak co, ale nawiązania do europejskiej literatury nie są w grach najczęstszym z pomysłów. Mieliśmy mitologię w God of War III, muzykę w Eternal Sonata, do pisanych tekstów kultury nie dorwało się jednakże zbyt wiele studiów. Teraz nadchodzi przełom. Bo choć można się spierać, czy faktycznie Dante szukając Batrycze mordował setki dziwnych potworów, na pewno sięgnięto po poemat trudny i wieloznaczny. Ciekawe, czy będzie nam dany ‘kolejny slasher’, czy faktycznie ktoś się pokusi o wybory moralne i głębsze smaczki. Jednego w każdym razie możemy być pewni – ta gra już teraz robi kolosalne wrażenie!

Nie ma się co oszukiwać – jeśli jakieś studio deweloperskie potrafi naprawdę robić sieciowe FPSy, tym studiem jest Valve. Moim zdaniem (uwaga, kontrowersja!) Team Fortress 2 zmiótł w 2007 roku Call of Duty 4 swoim zróżnicowanym gameplay’em, szybką i efektowną rozgrywką oraz daniem wyboru pomiędzy współpracą w drużynie a grą bardziej „na samotnego wilka”. Ci ludzie po prostu mają talent – Counter-Strike to prawdopodobnie najpopularniejsza sieciowa strzelawa w historii. Dość wspomnieć, że najwięksi fanatycy do dzisiaj grają w nią na przeróżnych zjazdach zwanych potocznie „turniejami”.
Przejdźmy jednak do sedna, czyli najnowszej gry Zaworu. Mieliśmy już antyterrorystów, mieliśmy groteskowych żołnierzy w komiksowym stylu, pora na niezłą rozpierduchę w mieście pełnym ZOMBIE!

Każdy Gracz to w głębi duszy dziecko. Wychowane na bajkach, legendach; pamiętające swoje marzenia o zostaniu piratem, kosmonautą, muszkieterem (no, ewentualnie księżniczką). Wirtualne przygody zaś pozwalają na nowo wejść w świat pełen niecodziennych kolorów, w skórę bohatera, którym zawsze chcieliśmy choć trochę pobyć. I taką właśnie opowieść podaje nam na ornamentowej tacy Ubisoft. Historię awanturnika, czarodziejki, dwóch bogów i świata na krawędzi zagłady.