I jak tu nie pokochać Burnouta Paradise?

I jak tu nie pokochać Burnouta Paradise?

Awaria Playstation Network spowodowała zastrzyk kilku darmowych pozycji i jedną z nich stała się produkcja Criterion Games – Burnout Paradise. Była to jedna z pierwszych gier, w jakie dane mi było zagrać na mojej konsoli, a ściślej: demo polecane przez Andrzeja w niezwykle emocjonalnym telefonie, który wykonałem tuż po zakupie sprzętu marzeń. I chociaż wtedy nie zrobiło na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia, tak po zagraniu w pełną wersję wstydzę się, że nie pokochałem jej od razu.


» Czytaj dalej »

Monstrum, albo Wiedźmina 2 opisanie

Monstrum, albo Wiedźmina 2 opisanie

Długo czekałem na Wiedźmina 2, a jak już przyszedł, to nie chciałem, by przygoda z Zabójcami Królów trwała zaledwie parę dni, co mogłoby narazić mnie na stratę cennych smaczków. Dlatego z Geraltem spędziłem 3 piękne tygodnie, niespiesznie penetrując każdą dziurę (niczym kundel bury z nagrań CDP), na spokojnie rozmawiając z każdą napotkaną postacią, bawiąc się w profesjonalnego craft mastera i pogromcę potworów. Stąd też mam dzisiaj ukształtowaną opinię odnośnie całego tytułu i już w tym miejscu mogę powiedzieć – warto było czekać 3 lata z haczykiem.


» Czytaj dalej »

Move czy Kinect? – rewolucja, ewolucja albo kolejny gadżet?

Move czy Kinect? – rewolucja, ewolucja albo kolejny gadżet?

Dwie wielkie korporacje. Dwóch wielkich konkurentów. Dwa kontrolery. I kilka milionów niedzielnych graczy do zdobycia. Kto wyjdzie z tego starcia zwycięsko? Czas pokaże, ale dzisiaj spróbuję podsumować wszystkie dotychczasowe informacje o nowych zabawkach, jakimi częstuje nas Sony i Microsoft oraz odpowiedzieć na pytanie – „warto?”.

Jak wszyscy doskonale wiemy, głównym targetem nadchodzących gadżetów są ludzie, którzy z konsoli korzystają w roli odtwarzacza filmów, czy wypełniacza czasu swojemu potomstwu przy wspólnej zabawie, a z „prawdziwymi” grami mają niewiele wspólnego. Tak więc, w głównej mierze sukces Move i Kinecta zależy od produkcji, jakie ukażą się na oba kontrolery. Zanim jednak przejdziemy do ich omawiania, słów kilka o obu urządzeniach.


» Czytaj dalej »

Arcade w twoim domu: After Burner Climax

Arcade w twoim domu: After Burner Climax

Nie mam bladego pojęcia, jak to się drzewiej grywało w After Burnera na automatach. Z tego, co wyczytałem – maszyna była spora i imitowała kokpit samolotu. Wiem jednak, jaki jest Climax, dostępny na PlayStation Network i Xbox Live Arcade: szybki i kolorowy. Tak bardzo, że ostrzeżenie o epilepsji wyświetlane przy rozpoczynaniu partyjki ma tu sens jak w przypadku mało której gry.


» Czytaj dalej »

Lecimy w kulki – recenzja Zen Pinball

Lecimy w kulki – recenzja Zen Pinball

Jeśli przejadło Ci się już sianie śmierci i pożogi Bogiem Wojny, doszczętnie przemoczyła Ulewa tudzież masz dosyć Złej Kompanii, warto chwilkę przystanąć i złapać oddech przy starych dobrych… flipperach! Mowa o Zen Pinball – arcade’owej produkcji na PlayStation 3. Która, jednym słowem, wymiata!


» Czytaj dalej »

Całkiem smocznie – Dragon Age: Origins

Całkiem smocznie – Dragon Age: Origins

Największy i najbardziej przehype’owany cRPG ubiegłego roku. Produkcja reklamowana mianem najlepszej mrocznej opowieści fantasy. Czy to prawda? Nie do końca mógłbym się zgodzić, ale jest w tym ziarno prawdy. Na dodatek twórcy zapowiadali Dragon Age, jako duchowego spadkobiercę legendarnego już Baldur’s Gate. Czy podołali temu zadaniu? Dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.


» Czytaj dalej »

Symulator ojca: BioShock 2

Symulator ojca: BioShock 2

Pamiętacie BioShocka? Pewnie tak, gdyż podbił on serca większości growej braci w 2007 roku. Zachwyty nad głębią fabuły, niesamowitym designem i oryginalną mechaniką kompletnie zagłuszyły narzekaczy, nazywających grę ogłupionym (tudzież skonsolowionym, hihi) klonem System Shocka. Coś w tym było, ale motyw Would You Kindly?, więź Little Sister z Big Daddym i Rapture za bardzo nas pochłonęły, żebyśmy chcieli słuchać. Drugą część serii już od pierwszych zapowiedzi otaczały kontrowersje. Bo kontynuacja, czyli dla kasy, bo robi inne studio, czyli profanacja, bo ma multiplayer, czyli… szaleństwo?


» Czytaj dalej »

Recenzja – Tomb Raider: Underworld

Recenzja - Tomb Raider: Underworld

Lara jako ikona popkultury i jedna z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicielek płci pięknej (lepszej, ładniejszej, bogatszej…), powinna godnie reprezentować zasłużoną już serię Tomb Raider. Jakość kolejnych to odsłon powinna być przynajmniej zbliżona do rewolucyjnej w wielu aspektach, części pierwszej. Tym czasem co część to gorzej, seria się stoczyła niczym wielki kamień z Mount Everest, ale złą passę przerwał nowy deweloper, którego inicjały są identyczne, co wcześniejszych twórców serii. I naprawdę szczerze chciałbym twardo rzecz, że najowsza odsłona serii jest fenomenalna i reszta producentów powinna śmiało się na niej wzorować. Tym czasem Tomb Raider: Underworld nie dosięga do pięt grze Naughty Dog w żadnym aspekcie. Mogę stwierdzić, że tytuł jest aż dobry, tyle, że bardziej pasuje tutaj słowo „tylko”.


» Czytaj dalej »

Recenzja – Halo 3: ODST

Recenzja - Halo 3: ODSTMarka Halo bezsprzecznie jest system-sellerem najnowszego dziecka Billa i jego świrniętej spółki. Na gry z tej serii czekają miliony, a statystyki mówią same za siebie – szpile sprzedają się wprost fenomenalnie, zaś ludzie są tak miłymi istotami, że grają wciąż i wciąż… Istnieją jednak tacy, dla których Halo to sam hype, nieoferujący nic poza nazwą i kolorowymi przeciwnikami, lekko podobnymi do Pokemonów. Cóż, gusta są różne i nie ma takiego produktu, który zadowoli wszystkich. Nie będziemy tutaj jednak oceniać najnowszej części przez pryzmat całej serii, ani tym bardziej fanów. Bierzemy pod lupę Halo 3: ODST – produkt pełny i gotowy, którego nic bronić nie musi – on broni się sam. A, i przyciąga. To najbardziej odosobnione Halo od poprzednich odsłon – nie ma tutaj ani na chwilę Master Chiefa – a jednak sprytnie wplecione w historię serii.


» Czytaj dalej »

Strona 1 z 41234