Nie mam bladego pojęcia, jak to się drzewiej grywało w After Burnera na automatach. Z tego, co wyczytałem – maszyna była spora i imitowała kokpit samolotu. Wiem jednak, jaki jest Climax, dostępny na PlayStation Network i Xbox Live Arcade: szybki i kolorowy. Tak bardzo, że ostrzeżenie o epilepsji wyświetlane przy rozpoczynaniu partyjki ma tu sens jak w przypadku mało której gry.
Nareszcie, ponad rok po premierze, zagrałem w jedną z najciekawszych gier ostatnich lat: Flower. Momentalnie zakochałem się w tej pozycji i planowałem szybko rzucić się do klawiatury, aby zacząć pisać niezliczone peany na jej cześć. Do porzucenia tej idei zmotywowała mnie zapowiedź nowego tytułu thatgamecompany – studia, które dostarczyło nam Kwiat. Szykuje się kolejne artystyczne, growe doświadczenie!
Sackboy podbije świat – taką hipotezę można było często spotkać na forach internetowych, gdy niespełna dwa lata temu na świecie debiutowało LittleBigPlanet. Przygody szmacianki miały stanowić swoisty renesans wśród platformówek i w końcu odświeżyć trochę już zapomniany gatunek. Czy to się udało – to już zależy od każdego indywidualnie, ale większość zgodzi się ze mną, ze była to naprawdę świetna pozycja. Niestety, jak każda rzecz, także i produkcja Media Molecule nie była pozbawiona wad, skutecznie uprzykrzających granie. Przyjrzymy się im zatem i poddajmy surowej analizie…
Dawno nic u nas nowego nie było, prawda? A zatem najwyższa pora ten stan rzeczy zmienić. Już w tę niedzielę zapraszamy na Joorg’s Broadcast, czyli granie na żywo w wykonaniu naszego nowego stałego współpracownika! Cykl ten, znany już wszystkim Czytelnikom jego bloga, przechodzi od nadchodzącej, jubileuszowej zarazem (bo dziesiątej) edycji pod skrzydła Gemono! i będzie przez naszą redakcję czynnie wspierany.
Na jego łamach będziemy ogłaszali część konkursów, okazjonalnie też do współkomentowania właśnie rozwalanego tytułu (w tym tygodniu łoimy co-opa w Saint’s Row 2 oraz Rainbow Six: Vegas) wkręci się któryś z naszych stałych redaktorów. A nawet jeśli akurat nie przewidzimy żadnych dodatkowych atrakcji zostaje Wam zawsze zabawny, przyjemny i nietypowy sposób testo-omawiania gier wszelkiego rodzaju.
A zatem, nie zapomnijcie – najbliższa niedziela, punkt 17:00 – tutaj. Bądźcie.
Stay tuned.
Tytuł dość jasno wyraża się o gatunku, jaki powinna reprezentować ostatnia odsłona cyklu PixelJunk, a na screenach gra wygląda dość podobnie do Stardusta, Geometry Wars i innych strzelanek “na dwie gały”. Lewy grzybek pada służy do latania stateczkiem, drugim obracamy pojazd i celujemy. R1 to strzał. Jednak na tym podobieństwa do wymienionych przeze mnie pozycji się kończą, bo PJ Shooterowi bliżej do gry logicznej. I to całkiem niebanalnej.
Pewnie już o tym gdzieś czytaliście, nie będę więc zbytnio wchodził w szczegóły: oficjalnie zapowiedziano LittleBigPlanet 2. Jeszcze wczoraj, na pytanie “jak wyobrażasz sobie kontynuację LBP?” odpowiedziałbym prostym “nie wyobrażam sobie”. Bo co można było dodać do pozycji studia MediaMolecule, której najważniejszą częścią był edytor poziomów? Niby więcej przedmiotów do tworzenia kolejnych leveli, ale porządne porcje tychże dostawaliśmy od premiery w postaci DLC…
Witam w nowiutkim (prosto z wirtualnego pieca!) cyklu, którego tematem przewodnim są, oczywiście, gry (nie wpadlibyście, hę, Sherlocki?). Ale nie byle jaki gierunie, tylko te najgorsze – pozycje z mocą czarnej dziury wciągające po kilku sekundach rozgrywki i trzymające na bardzo długo. Teksty na ów temat ukazywać się będą oczywiście nieregularnie (nie ma tak dobrze, żeby były co tydzień!), a dzisiejszą edycję sponsoruje pewne groźnie brzmiące słówko na “m”. Maturzyści już za kilkanaście dni wdzieją garnitury lub sukienki (wciąż wierzę w to, że czytają to jakieś panie!), zawiążą krawaty (śmierć muchom!) i ruszą do swych szkół, aby zdać “egzamin dojrzałości”, zaś młodsi koledzy – w tym niżej podpisany – zostaną w domach, co by nie przeszkadzać. A przecież w gry pyka się najprzyjemniej kiedy jest wolne lub kiedy mamy coś BARDZO WAŻNEGO (patrz: nauka do matury) do zrobienia, czyż nie?
Jeśli przejadło Ci się już sianie śmierci i pożogi Bogiem Wojny, doszczętnie przemoczyła Ulewa tudzież masz dosyć Złej Kompanii, warto chwilkę przystanąć i złapać oddech przy starych dobrych… flipperach! Mowa o Zen Pinball – arcade’owej produkcji na PlayStation 3. Która, jednym słowem, wymiata!
Były oczekiwania i wojenki fanbojów. Potem premiera i zachwyty. Skończyło się niezadowalającą sprzedażą, kompletnym zapomnieniem i średnią ocen na poziomie 79 procent. Chwila, ilu?! Nie mogę pojąć, czemu ta wspaniała gra zespołu Ninja Theory zebrała równie nieadekwatne noty (choć spadek wagi ocen to temat na osobny artykuł). Heavenly Sword nie jest przecież niczym innym, jak wspaniałą pozycją, którą z wypiętą piersią i podniesioną głową stawiam obok Beyond Good & Evil czy też ostatniego Prince of Persia.