
Dzisiejszy odcinek „Muzyki Gracza” będzie odrobinę inny niż zazwyczaj. Wsadzimy do szafy wszystkie pojedyncze utwory, sety tudzież ambientowe konstrukcje. Tym razem będzie o rocku. I gitarach. I byciu bohaterem. A przede wszystkim o hardkorowych solówkach!

To musiało nadejść. Po wystawieniu Chrono Triggerowi rekordowo wysokiej oceny (9.9), zarzuciłem Naczelnemu soczystą fangę w nos i przejąłem kontrolę nad GeStereo (no… przynajmniej na ten odcinek!). A wszystko w celu zapoznania was z niesamowitą ścieżką dźwiękową, jaką obdarzono jedno z największych dokonań w historii gier wideo.

Dzisiaj znowu będzie o jednej melodii. W drodze wyjątku od grubych hydraulików, nerdów i lirycznych uniesień sięgniemy po coś twardszego. Bardziej przyziemnego a zarazem i równie pięknego. Zabierzemy się za motyw z drugiej części Metal Gear Solid.
Są takie gry, o których nie śniło się drzewiej nawet najbardziej upalonym filozofom. Wyobraźcie sobie plastelinowo-cukierkowy świat zamieszkany przez latające żółwie i chodzące ciasteczka z oczkami. Zmiksujcie to z agresywnym skorupiakiem gustującym w różowych księżniczkach – latawicach. A na ratunek takowej zasuwa karłowaty Włoch, hydraulik z zawodu. Zdarza mu się urosnąć – oczywiście po wchłonięciu sporego grzyba egzotycznej barwy. W grze występują także takie imiona i nazwy jak: Goomba, Koopa, Peach & Luigi. A całości towarzyszy najbardziej rozpoznawalny motyw muzyczny z gier wideo w historii.

Archetypów Graczy jest kilka. Począwszy od legendarnego już „okularnika w koszuli” blisko kojarzonego ze starymi pudełkami po pizzy aż do najnowocześniejszego z nich – modnego trzydziestolatka odnoszącego w życiu sukces. Łączy ich kilka wspólnych cech. Wiele z nich jest pozytywnych, znajdą się jednak i te nieprzyjemne. Do drugiej grupy stanowczo zalicza się niewiązanie środowiska pogromców punktów i potworów ze środowiskiem sztuki. Ale do czasu.

Pierwszy odcinek tego cyklicznego felietonu chciałbym poświęcić jednej z najbardziej rozpoznawalnych ścieżek dźwiękowych w historii całej branży. Mowa o dziele, z którego wiele piosenek chce się gwizdać po jednorazowym usłyszeniu, które sprzedało się zewnętrznie w kilku milionach egzemplarzy i które ilustrowało jedną z najpiękniejszych i najpopularniejszych opowieści w historii.