Monstrum, albo Wiedźmina 2 opisanie

Monstrum, albo Wiedźmina 2 opisanie

Długo czekałem na Wiedźmina 2, a jak już przyszedł, to nie chciałem, by przygoda z Zabójcami Królów trwała zaledwie parę dni, co mogłoby narazić mnie na stratę cennych smaczków. Dlatego z Geraltem spędziłem 3 piękne tygodnie, niespiesznie penetrując każdą dziurę (niczym kundel bury z nagrań CDP), na spokojnie rozmawiając z każdą napotkaną postacią, bawiąc się w profesjonalnego craft mastera i pogromcę potworów. Stąd też mam dzisiaj ukształtowaną opinię odnośnie całego tytułu i już w tym miejscu mogę powiedzieć – warto było czekać 3 lata z haczykiem.


» Czytaj dalej »

Co knujesz, BioWare? – Dragon Age II

Co knujesz, BioWare? – Dragon Age II

Dragon Age II stało się faktem. O jej poprzedniczce można mówić wiele (co, nawiasem mówiąc, mam zamiar niedługo zrobić na łamach Gemono…), ale jednemu nie można zaprzeczyć: była dużą grą. I to nie tylko pod względem czasu, który wyrwała wielu nieostrożnym graczom z życiorysu. Powrotowi mistrzów z BioWare do tradycyjnych roleplay’ów – z drużyną, epicką fabułą, światem fantasy – towarzyszył spory rozgłos oraz ciepłe przyjęcie. Nie dalej jak kilka dni temu, kanadyjskie studio zapowiedziało kontynuację Ery Smoka. Wygląda na to, że planowane jest podniesienie poprzeczki dla… no właśnie: dla kogo?


» Czytaj dalej »

It’s a kind of magic! – Boh trojcu lubit!

It’s a kind of magic! – Boh trojcu lubit!

Aloha, Gracze! We wstępie należy Wam się parę słów wyjaśnienia ekstremalnych rozmiarów felieton, który spłodzilem ostatnio, został uznany (i słusznie) za przekraczający wszelkie granice przyzwoitości pod względem objętościowych. Summa summarum, zmuszony byłem do podzielenia tekstu na dwie części, z których drugą oddaję niniejszym w Wasze ekrany (no, bo przecież nie ręce).


» Czytaj dalej »

It’s a kind of magic! Kontratakuje

It’s a kind of magic! Kontratakuje

Kącika magiczno-felietonicznego część druga! Jeśli ktoś z Was nie kojarzy, parę tygodni temu zamieściłem na Gemono ten oto tekst, od czci i wiary odsądzający sposób, w jaki producenci gier traktują w swoich dziełach rzecz tak fundamentalną (przynajmniej dla mnie i podobnych zboków), jak magia. Dziś, dla odmiany, postanowiłem więc opowiedzieć o tym, jak według mnie powinno to być robione – i jak niektórzy twórcy potrafią zrobić to całkiem dobrze. Zapraszam na przejażdżkę po Krainie Czarów!


» Czytaj dalej »

Magiczny Total War – Król Artur

Magiczny Total War – Król Artur

Każdy Gracz z wieloletnim stażem z biegiem lat zaczyna znajdować szczególne upodobanie w konkretnych typach gier. Moimi konikami, na przykład, są po pierwsze ambitne cRPGi fantasy, po drugie – dobre, skomplikowane strategie. Moim cichym marzeniem było zawsze połączenie genialnej serii Total War z settingiem fantasy i elementami RPG. Kiedy przeczytałem w wywiadzie z Michaelem De Platerem, że przed odejściem z Creative Assembly proponował swoim szefom stworzenie dokładnie czegoś takiego, ale został olany – miałem wielką ochotę kogoś palnąć. Na szczęście, nic w przyrodzie nie ginie i nie tak dawno na półki sklepowe trafiła produkcja nowa produkcja Neocore Games, Król Artur, która niemal idealnie spełnia moje marzenia!


» Czytaj dalej »

Całkiem smocznie – Dragon Age: Origins

Całkiem smocznie – Dragon Age: Origins

Największy i najbardziej przehype’owany cRPG ubiegłego roku. Produkcja reklamowana mianem najlepszej mrocznej opowieści fantasy. Czy to prawda? Nie do końca mógłbym się zgodzić, ale jest w tym ziarno prawdy. Na dodatek twórcy zapowiadali Dragon Age, jako duchowego spadkobiercę legendarnego już Baldur’s Gate. Czy podołali temu zadaniu? Dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.


» Czytaj dalej »

It’s a kind of magic!

It’s a kind of magic!

Aloha! Po długiej i męczącej przerwie wracam do Was ze świeżą porcją okołogrowych i ogólnokulturalnych felietonów. Tematyka, jak zwykle, zróżnicowana a feedback ze strony Czytelników – mile widziany. Dziś, ze względu na świąteczny niemal charakter ostatnich dni (wielki powrót Gemono, te sprawy), pozwolę sobie wziąć na warsztat jedną z moich pasji – magię i magów. A konkretnie (żeby zbyt wesoło nie było) to, jak koszmarnie są oni traktowani w grach wideo.


» Czytaj dalej »

GemonOLD #13 – Bóg z…?

GemonOLD

Gąsienica zgrzytnęła cicho o beton, a mechaniczne stawy zaskrzypiały złowieszczo, gdy robot strażniczy zatrzymał się i obrócił wieżyczkę, lustrując otoczenie. Ukryty za pobliskim kontenerem JC Denton zaklął w duchu. Wiadomo, dostanie się do hangaru prywatnego lotniska, zwłaszcza tak silnie strzeżonego, nie mogło być zbyt łatwe. Zwłaszcza, jeśli znajdowała się w nim baza terrorystów z NSF. Ale przecież, do jasnej cholery, on też nie był byle frajerem. Elitarny agent UNATCO, wydziału Narodów Zjednoczonych zwalczającego terroryzm, wyposażony w cybernetyczne wszczepy i najnowocześniejszą broń – to przecież nie przelewki. Powinien wyskoczyć zza tego pudla i odstrzelić pieprzonemu robotowi parę nadmiarowych antenek, albo chociaż potraktować go granatem EMP i rozkoszować się zapachem smażonych obwodów… Wciągnął głęboko powietrze, spojrzał tęsknym wzrokiem na jaśniejącą w oddali panoramę Nowego Jorku, sięgnął do kabury…


» Czytaj dalej »