Bardzo przyjemny zbieg okoliczności – Światowy Dzień Książki sprzęga się kalendarzowo z naszym najnowszym konkursem. A wiecie dlaczego? Otóż tym razem zarówno pytania jak i pula nagród utrzymane zostały w klimatach konkretnej fantastyki – rozchodzi się bowiem o najnowsze dzieło studia BioWare – głośnego, udanego i pozytywnie ocenianego Dragon Age’a. Wraz z wydawnictwem Fabryka Słów zorganizowaliśmy dla Was quiz dziesięciu pytań dający Wam szansę na zgarnięcie nie tylko gry, lecz także dwóch sztuk powieści Davida Gaidera Dragon Age: Utracony Tron.
Brzmi ciekawie?
Witam w nowiutkim (prosto z wirtualnego pieca!) cyklu, którego tematem przewodnim są, oczywiście, gry (nie wpadlibyście, hę, Sherlocki?). Ale nie byle jaki gierunie, tylko te najgorsze – pozycje z mocą czarnej dziury wciągające po kilku sekundach rozgrywki i trzymające na bardzo długo. Teksty na ów temat ukazywać się będą oczywiście nieregularnie (nie ma tak dobrze, żeby były co tydzień!), a dzisiejszą edycję sponsoruje pewne groźnie brzmiące słówko na „m”. Maturzyści już za kilkanaście dni wdzieją garnitury lub sukienki (wciąż wierzę w to, że czytają to jakieś panie!), zawiążą krawaty (śmierć muchom!) i ruszą do swych szkół, aby zdać „egzamin dojrzałości”, zaś młodsi koledzy – w tym niżej podpisany – zostaną w domach, co by nie przeszkadzać. A przecież w gry pyka się najprzyjemniej kiedy jest wolne lub kiedy mamy coś BARDZO WAŻNEGO (patrz: nauka do matury) do zrobienia, czyż nie?
Kącika magiczno-felietonicznego część druga! Jeśli ktoś z Was nie kojarzy, parę tygodni temu zamieściłem na Gemono ten oto tekst, od czci i wiary odsądzający sposób, w jaki producenci gier traktują w swoich dziełach rzecz tak fundamentalną (przynajmniej dla mnie i podobnych zboków), jak magia. Dziś, dla odmiany, postanowiłem więc opowiedzieć o tym, jak według mnie powinno to być robione – i jak niektórzy twórcy potrafią zrobić to całkiem dobrze. Zapraszam na przejażdżkę po Krainie Czarów!
Jeśli przejadło Ci się już sianie śmierci i pożogi Bogiem Wojny, doszczętnie przemoczyła Ulewa tudzież masz dosyć Złej Kompanii, warto chwilkę przystanąć i złapać oddech przy starych dobrych… flipperach! Mowa o Zen Pinball – arcade’owej produkcji na PlayStation 3. Która, jednym słowem, wymiata!
Były oczekiwania i wojenki fanbojów. Potem premiera i zachwyty. Skończyło się niezadowalającą sprzedażą, kompletnym zapomnieniem i średnią ocen na poziomie 79 procent. Chwila, ilu?! Nie mogę pojąć, czemu ta wspaniała gra zespołu Ninja Theory zebrała równie nieadekwatne noty (choć spadek wagi ocen to temat na osobny artykuł). Heavenly Sword nie jest przecież niczym innym, jak wspaniałą pozycją, którą z wypiętą piersią i podniesioną głową stawiam obok Beyond Good & Evil czy też ostatniego Prince of Persia.
Pamiętacie zapewne doniesienia, iż dzisiejsza aktualizacja na Playstation Network niosąca ze sobą upgrade systemu do wersji 3.21 pozbawia użytkowników Czarnul możliwości instalowania na nich innych środowisk, na przykład Linuxa. Sony swojej decyzji broni wyjątkowo uparcie – uznaje ją za kluczową w utrzymywaniu zabezpieczeń konsoli w stanie nienaruszonym oraz, co za tym idzie, jest podtrzymaniem gwarancji wysokiej jakości oferowanych Graczom usług. Nam, Graczom właśnie, sytuacja wydaje się jednakże trochę mniej oczywista.