Nareszcie, ponad rok po premierze, zagrałem w jedną z najciekawszych gier ostatnich lat: Flower. Momentalnie zakochałem się w tej pozycji i planowałem szybko rzucić się do klawiatury, aby zacząć pisać niezliczone peany na jej cześć. Do porzucenia tej idei zmotywowała mnie zapowiedź nowego tytułu thatgamecompany – studia, które dostarczyło nam Kwiat. Szykuje się kolejne artystyczne, growe doświadczenie!
Dragon Age II stało się faktem. O jej poprzedniczce można mówić wiele (co, nawiasem mówiąc, mam zamiar niedługo zrobić na łamach Gemono…), ale jednemu nie można zaprzeczyć: była dużą grą. I to nie tylko pod względem czasu, który wyrwała wielu nieostrożnym graczom z życiorysu. Powrotowi mistrzów z BioWare do tradycyjnych roleplay’ów – z drużyną, epicką fabułą, światem fantasy – towarzyszył spory rozgłos oraz ciepłe przyjęcie. Nie dalej jak kilka dni temu, kanadyjskie studio zapowiedziało kontynuację Ery Smoka. Wygląda na to, że planowane jest podniesienie poprzeczki dla… no właśnie: dla kogo?
Witam! Dzisiejszy artykuł nie będzie zbyt długi, bo i poświęcony jest grze, którą ciężko uznać za wysokobudżetową, rozbudowaną produkcję. Mimo to, potrafi ona dostarczyć radochy i przeżyć audiowizualnych w ilościach, które niejedno dzieło z najwyższej półki w Empiku przyprawiłyby o spazmy zazdrości. Oto Beat Hazard!
Sackboy podbije świat – taką hipotezę można było często spotkać na forach internetowych, gdy niespełna dwa lata temu na świecie debiutowało LittleBigPlanet. Przygody szmacianki miały stanowić swoisty renesans wśród platformówek i w końcu odświeżyć trochę już zapomniany gatunek. Czy to się udało – to już zależy od każdego indywidualnie, ale większość zgodzi się ze mną, ze była to naprawdę świetna pozycja. Niestety, jak każda rzecz, także i produkcja Media Molecule nie była pozbawiona wad, skutecznie uprzykrzających granie. Przyjrzymy się im zatem i poddajmy surowej analizie…
Dawno nic u nas nowego nie było, prawda? A zatem najwyższa pora ten stan rzeczy zmienić. Już w tę niedzielę zapraszamy na Joorg’s Broadcast, czyli granie na żywo w wykonaniu naszego nowego stałego współpracownika! Cykl ten, znany już wszystkim Czytelnikom jego bloga, przechodzi od nadchodzącej, jubileuszowej zarazem (bo dziesiątej) edycji pod skrzydła Gemono! i będzie przez naszą redakcję czynnie wspierany.
Na jego łamach będziemy ogłaszali część konkursów, okazjonalnie też do współkomentowania właśnie rozwalanego tytułu (w tym tygodniu łoimy co-opa w Saint’s Row 2 oraz Rainbow Six: Vegas) wkręci się któryś z naszych stałych redaktorów. A nawet jeśli akurat nie przewidzimy żadnych dodatkowych atrakcji zostaje Wam zawsze zabawny, przyjemny i nietypowy sposób testo-omawiania gier wszelkiego rodzaju.
A zatem, nie zapomnijcie – najbliższa niedziela, punkt 17:00 – tutaj. Bądźcie.
Stay tuned.
Uwielbiam Electronic Entertainment Expo. Przez trzy dni w roku obchodzą mnie TYLKO gry wideo. Siedzę godzinami przed komputerem, oglądam kolejne konferencje prasowe, trailery i wywiady. Z całego wydarzenia robię osobiste święto, więc obżeram się przekąskami (ah, Lila Starsy, czemu jesteście takie dobre?!), które popijam wysokiej jakości trunkami pokroju Mountain Dew i kefirów malinowych (polecam!). Kilka dób oglądania i gadania tylko i wyłącznie o grach każdemu się – raz na jakiś czas – przydaje. W ramach „gadania” prezentuję Wam listę najlepszych i najgorszych aspektów tegorocznych targów. Subiektywną listę, oczywiście.