
Okres dominacji tematu na szczęście już minął, przez długi czas było jednakże nieciekawie. Otwierałem gazetę – wszystko leciało na pysk; włączałem telewizor – banki eksplodowały w swej niewypłacalności; rzucałem okiem na dowolny portal informacyjny – świat zmierzał do upadku w gruzy. I zamienienia się w śmietnisko. Tak, i do dominacji szczurów.

Kolejny etap mojego niecnego planu podboju świata wchodzi w życie. Dzięki połączeniu uroku osobistego, logicznej argumentacji i hipnozy udało mi się przekonać Sepha, by pozwolił mi utworzyć dział z felietonami autorskimi. Co drugą środę (na zmianę z GemonOLDem) dostarczać Wam będę w nim kolejne porcje przemyśleń, zwykle tylko częściowo związanych z grami – o literaturze, kulturze, muzyce, filozofii, etyce i cokolwiek jeszcze ślina na klawiaturę przyniesie a co uda się jakoś wtłoczyć w zakres tematyczny Gemono! Na początek może nie będzie jeszcze jakoś bardzo awangardowo, ale niech no się tylko rozkręcę…

Dzisiaj znowu będzie o jednej melodii. W drodze wyjątku od grubych hydraulików, nerdów i lirycznych uniesień sięgniemy po coś twardszego. Bardziej przyziemnego a zarazem i równie pięknego. Zabierzemy się za motyw z drugiej części Metal Gear Solid.

Cenzura. Proste słowo, ale w naszej kulturze niesie ze sobą tak wielki ładunek emocjonalny. Frustrację, złość, czasami wręcz nienawiść. I nic dziwnego. Przez lata cenzorzy decydowali, co wolno nam myśleć, a co nie. Większość Polaków na stwierdzenie „cenzura” staje się zagorzałymi anarchistami.

Tym razem mój felieton będzie odrobinę inny niż zazwyczaj. Powody takiej niespodzianki są dwa – po pierwsze, właśnie czytacie pięćdziesiątą notkę na Gemono! Niby niedużo, a jednak całkiem sporo biorąc pod uwagę wiek naszej strony – mającej dopiero leciutko ponad miesiąc. Rozkręcamy się i na dniach uruchamiamy dwie kolejne spore użyteczności. A wraz z jedną z nich do naszego składu dołączy Adam Witeczek, znany również jako MasterMatrox. Poza przeznaczonym mu wypisem tasków ma chłopak również chęć popisać więc wstępnie możecie się z jego twórczością zapoznać poniżej. Oddaję pióro debiutującemu i zapraszam do czytania.

Welcome! Już półtora miesiąca męczymy w naszym kąciku antykwarycznym biednego Baldur’s Gate 2, rozkładając na czynniki pierwsze i doszukując się elementów, które, niczym błękitna krew, wyniosły go na wyżyny cRPGowego szlachectwa. Gotowi na porcję finałową?

Od dawien dawna kobieta miała swoje miejsce w elektronicznej rozgrywce. Jednak gry wideo zawsze były zdominowane przez silnych, umięśnionych mężczyzn, gotowych w każdej chwili złapać spluwę i ruszyć na ratunek księżniczce. Tak było w latach ’80 i – niestety – sytuacja nie uległa znacznej poprawie nawet w XXI wieku.

Sex, drugs and Rock and Roll. Wiecie co, to wszystko jest w Internecie. Oczywiście od lat jest też obecne w kinie i telewizji, więc nikogo chyba nie dziwi, że trafiło również do sieci. Tyle że przez ostatnich czterdzieści lat hasło się nieco zdewaluowało. Rock and Roll nie jest już zakazaną muzyką zbuntowanej młodzieży, narkotyki to wstydliwy problem, a seks jest taki jak zawsze.

Nic mnie tak nie wkurza jak nietrafiony bohater. Niezależnie od medium – w filmie pierdoły zwyczajnie nie zniosę, jeszcze gorzej gdy trafię na takowego w książce. W grach zaś jest już chyba najbardziej przerąbane; wyobraźcie sobie, że sterujecie postacią. Możecie jej kazać coś robić, podejmować za nią decyzja. A ta I TAK na upartego zachowuje się jak niedorobiony dzieciak.