Gemo istniało aktywnie w ostatniej (jak na razie) naprawdę fajnej erze growego biznesu. Odpaliliśmy nasze wirtualne podwoje w finalnych miesiącach tego pięknego okresu, kiedy rynek był jeszcze relatywnie mały i każdy większy tytuł był ŁAAA, PREMIERĄ! Staliśmy też na przedprożu pięknej i rewolucyjnej Ery HD. Dzisiaj mija równo tysięczny dzień istnienia tego bloga dla Graczy. Poczuliśmy więc ostatnio w redakcji, że już starczy.
Jeśli choć czasem zaglądasz na jakieś serwisy informacyjne, to doskonale wiesz, że tej jesieni w Polsce odbędą się wybory parlamentarne. Towarzyszą im – jak zawsze – wzajemne przedrzeźniania, wytykanie błędów i czegokolwiek, byleby tylko oczernić rywala. Dostrzegam w branży gier pewną analogię, bowiem już teraz trwa zażarta walka między EA, a Activision. W końcu wydają oni w tym roku dwie gry tego samego gatunku i ostro walczą o klienta.
Tegoroczny Gamescom nie przykuł pełni mojej uwagi. Może to przez ‘lekkie’ olanie całych targów przez Microsoft, może to moje własne lenistwo. Jednak każde wydarzenie na naszym rynku ma swoje momenty mocne i słabe. Dla mnie tym pierwszym była prezentacja PlayStation Vita.
Przepowiadanie przyszłości – marzenie ściętej głowy. Tym razem jednak udało się, bowiem na trwającym właśnie Gamescomie zapowiedziano obniżkę ceny PS3. W wielu rozmowach wspominałem, że jeżeli Sony nie zrobi tego na E3, to na 100% dojdzie do tego w czasie niemieckich targów. Japońskiej korporacji udało się zatem w Polsce przekroczyć magiczną barierę 1000 zł – model z wersją 160GB wyceniono na 999 zł.
Ostatnio naszło mnie nieco na małą refleksję. Temat rzeka, czyli ciągłe narzekanie, że obecne gry są zbyt krótkie i dają mało frajdy to elementarny gość każdego wątku na dowolnym forum traktującym chociaż w odłamkach o grach wideo. Patrząc na siebie dochodzę do wniosku, że radość jaką czerpię z tej pasji jest jeszcze większa, niż kiedyś…
Wciąż nie mogę pojąć, dlaczego z trudem angażowałem się w sieciowe rozgrywki na mojej konsoli. O ile będąc niegdyś zatwardziałym pececiarzem, multi było dla mnie podstawą, tak po przejściu na konsole straciłem tą smykałkę. Być może nieco upośledzone funkcje sieciowe na PS3 trochę mnie odrzucały, ale tylko, gdy pojawiła się beta Bad Company 2 wiedziałem, że w tę grę będę grał miesiącami. Tak też się stało, a teraz, Drogi Czytelniku, zaserwuję 7 rzeczy, które rozpaliły we mnie miłość do flagowej produkcji DICE.
Ktoś mniej lub bardziej inteligentny mógłby spokojnie rzec, że zwariowałem – czy istnieje w ogóle cień szansy, że osobie, która potrafi odróżnić grę kunsztowną od tej źle smakującej, podoba się… Duke Nukem Forever? Przecież to jest skandal. A tak w ogóle, to ten powstający przez kilkanaście lat żart trzeba tępić tak, by nikomu nie chciało się już pracować nad grą dłużej niż dwa lata. Ludzie, to jest modne, plucie na Księcia i równanie jego twarzy z ziemią są trendy, na czasie i w ogóle jazzy.
Jest na sali ktoś niezainteresowany Diablo 3? No właśnie, nawet jeśli niekoniecznie ciągnie Cię, by zagrać, i tak chcesz wiedzieć więcej, zobaczyć więcej. Na przestrzeni ostatnich dni i zobaczyliśmy więcej, i dowiedzieliśmy się więcej.
Wydawałoby się, że każdy developer dąży do samodzielności. Pomimo, że wiele zespołów w przeszłości pracowało razem z producentami konsol, to po jakimś czasie zdecydowało się na całkowitą niezależność, tak jak Insomniac Games. W końcu wypuszczając grę na kilka platform skazujesz się na dodatkowy dochód. Dlaczego więc Sucker Punch, kolokwialnie mówiąc, dało sprzedać się Sony?