
Welcome! Już półtora miesiąca męczymy w naszym kąciku antykwarycznym biednego Baldur’s Gate 2, rozkładając na czynniki pierwsze i doszukując się elementów, które, niczym błękitna krew, wyniosły go na wyżyny cRPGowego szlachectwa. Gotowi na porcję finałową?

Witamy w kolejnej (ba, całej drugiej) odsłonie naszego objazdowego kramu ze starociami pod zbiorczą nazwą GemonOLD! W ramach przypomnienia – w poprzedniej części postawiłem sobie za cel udowodnienie całemu światu, że Baldur’s Gate 2 grą wielką jest i zacząłem przedstawiać argumenty w postaci Dziesięciu Przykazań cRPG, z których udało mi się omówić pierwszą trójkę. Niestety, druga tablica, zgodnie z wzorcami biblijnymi, pękła w czasie transportu w połowie (choć tym razem jest to raczej wina Poczty Polskiej i limitów objętościowych Gemono! niż wkurzonego Mojżesza), w związku z czym dziś przykazań zaledwie, znowu, trzy. Na pocieszenie – przy odrobinie szczęścia od końca kwietnia GemonOLD będzie cieszył Wasze oczy i łącza dwa razy częściej niż dotąd. To jednak pieśń przyszłości, a tymczasem – enjoy!

Witam serdecznie w pierwszym odcinku regularnego (jak Seph da…) kącika felietonizacyjnego GemonOLD. Poświęcony jest on z założenia grom komputerowym (tak, komputerowym, w przeciwieństwie do większości ekipy nie jestem telewizorofilem), które znikły już dawno z działu „Nowości” w Empiku, a mimo to wciąż potrafią dostarczyć tony radochy i mają tysiące wiernych zwolenników/adoratorów/wyznawców. Jakie to gry? Z czego wynika ich magia? W jakie legendy, przesądy i mody obrosły? Co sprawia, że poruszają nawet dziś? I dlaczego, do jasnej anielki, już takich cudeniek nie robią? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć.