Mam ogromną chrapkę na dobrego FPSa. W kilka się w życiu grało, ale jeszcze nigdy aż tak nie ciągnęło mnie do radosnego biegania z zawleczką od granatu w łapie i spluwą w gębie (albo na odwrót). No to śmiało, do sklepu i wybieraj, powiecie. Prawda, półki w Empikach czy innych Media Marktach aż uginają się od nadmiaru strzelanek. I, paradoksalnie, chyba właśnie z tego powodu nie mam ochoty na zakup żadnej z nich.
Pamiętacie BioShocka? Pewnie tak, gdyż podbił on serca większości growej braci w 2007 roku. Zachwyty nad głębią fabuły, niesamowitym designem i oryginalną mechaniką kompletnie zagłuszyły narzekaczy, nazywających grę ogłupionym (tudzież skonsolowionym, hihi) klonem System Shocka. Coś w tym było, ale motyw Would You Kindly?, więź Little Sister z Big Daddym i Rapture za bardzo nas pochłonęły, żebyśmy chcieli słuchać. Drugą część serii już od pierwszych zapowiedzi otaczały kontrowersje. Bo kontynuacja, czyli dla kasy, bo robi inne studio, czyli profanacja, bo ma multiplayer, czyli… szaleństwo?

Robert Kotick z Activision ogłosił serię Call of Duty „jedną z największych marek rozrywkowych w historii”. Jest w tym sporo racji: wszystkie części serii sprzedały się łącznie w 55 milionach egzemplarzy, zarabiając tym samym 3 miliardy dolarów. Fakt ten raczej nie zdziwi nikogo, kto pamięta sukces czwartej części i obserwuje, w jak szalonym tempie z półek znika Modern Warfare 2.
Liczby oszacowane na podstawie informacji otrzymanych od NPD, Gfk Chart-Track i wewnętrznych źródeł Activision.
Myśleliście, że prawowitą kontynuacją popularnej mieszaniny gry logicznej z RPGiem – Puzzle Questa – był PQ: Galactrix? Myliliście się. My też. Na stronie magazynu GamePro pojawiła się informacja, że w z najnowszego numeru owego periodyku dowiemy się czegoś o następcy gry, a tymczasem możemy zainteresować się pierwszym screenem z nadchodzącej gry. Ładny, prawda?

Pozostaje czekać do stycznia, kiedy to poznamy pierwsze informacje o Puzzle Quest 2.

Pewna misja w nowej grze Infinity Ward po prostu MUSIAŁA wywołać kontrowersje. I tak zrobiła, już przed premierą, ale wtedy nie wiedzieliśmy, że jest ona związana z Rosjanami. Po zagraniu w grę jesteśmy świadomi tego faktu, podobnie jak rosyjski rząd, który nakazał wycofania kopii Modern Warfare 2 ze sklepów do czasu usunięcia zadania z gry (w dalszej części tekstu mogą wystąpić pewne spoilery dotyczące fabuły gry).

Jeśli wierzyć wynikom sprzedaży podanym przez Activision – a czemu mielibyśmy tego nie zrobić – Modern Warfare 2 w dniu premiery sprzedało 4,7 milionów egzemplarzy na trzech tylko terytoriach: USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Analitycy przewidują, że jeśli doliczyć do tego (jeszcze nieznane) wyniki z innych krajów otrzymalibyśmy liczbę wzbudzającą jeszcze więcej szacunku. Ale nie tak wielką, jak przewidywane przez niektórych 7 baniek.
Dzięki takiej liczbie pudełek z grą zabranych z półek nowy CoD zarobił aż 310 milionów dolarów. Jeśli porównamy to z najlepiej zarabiającym w Stanach filmem (oczywiście mowa o „day one”) – The Dark Knight – i jego 158,4 milionami uświadamiamy sobie pełną skalę wydarzenia. Nowa gra Infinity Ward to jedna z najpotężniejszych premier w historii rozrywki i zdecydowanie największa jeśli chodzi o gry: Halo 3 zarobiło mniej mamony w ciągu tygodnia (choć wypada zauważyć, że to tytuł ekskluzywny), a GTA IV sprzedało się w liczbie 3,6 milionów sztuk na całym świecie.
Co to oznacza dla graczy? Na pewno więcej CoDów, DLC do MW2 i dalsza dominację Activision na rynku.

Microsoft otrzymał dwa dodatki do Grand Theft Auto IV, o których ekskluzywność zażarcie walczył, pozbywając się pięćdziesięciu milionów baksów ze swojego konta. Drugie z rozszerzeń – Ballad of Gay Tony – trafiło na Xboxa 360 w zeszłym miesiącu, a właściciele PlayStation 3 wciąż płacza do poduszki i czekają na zbawienie w postaci zapowiedzi Episodes from Liberty City na ich konsolę. Może się jednak okazać, że poprzedni “ekspenszyn” straci status ekskluzywności na rzecz PCtów!

Ostatni raz taką sytuacje mieliśmy bodajże przed premierą Batman: Arkham Asylum. Wtedy Eidos rzekomo oferował szybsze udostępnienie kodu recenzenckiego gry w zamian za wystawienie jej wysokiej noty. Jak widać presja nałożona na Assassin’s Creed 2 (pojedynek z Modern Warfare!) była na tyle duża, że Ubisoft postanowił… uciec się do podobnych praktyk.
Ostatni numer niemieckiego magazynu Computer Bild Spiele zawierał takie oto słowa:
Nasze oceny są srogie, acz uczciwe. Nie mamy zamiaru odpuścić w zamian za wcześniejszą recenzję. Tak samo postąpiliśmy z Assassin’s Creed 2. Wydawca poprosił nas o zapewnienie jej oceny „sehr gut” (bardzo dobra), a w przeciwnym wypadku odmówiłby nam kopii recenzenckiej gry. Dlatego przygody Ezio ocenimy w kolejnym numerze. Bardzo chętnie wystawimy im „sehr gut”, ale tylko pod warunkiem, że na to zasłużą.
Widać AC2 musi sprostać niemałym oczekiwaniom wydawcy: nad grą pracowało 450 osób (dla nieświadomych: to bardzo, BARDZO dużo), a proces jej powstawania trwał dwa lata. Pierwsza część serii sprzedała się świetnie i zyskała miano jednej z najchętniej kupowanych przedstawicieli nowych marek w tej generacji. Najwyraźniej Ubisoft obawiał się przegranej w wynikach sprzedaży z Modern Warfare 2 i postanowił uciec się do szemranych sztuczek – oby niesłusznie i oby AC2 okazało się pozycją tak dobrą, jak w opinii publicznej chce ją uczynić wydawca.

Niedawno pisaliśmy o plotce, która mówiła, że Wii zostanie ulepszone do wersji z dopiskiem „HD”. Odświeżona konsola miała posiadać takie bajery, jak czytnik Blu-ray… niestety, na „miała” się skończy. W wywiadzie udzielonym GameTrailers TV Reggie Fils-Aime – najważniejsza persona Nintendo of America – zniszczyła nasze nadzieje odnośnie w pełni cuttengenowego Wii:
Michael (Pachter – znany analityk rynku gier) wciąż jest jedyną osobą wierzącą, że to się wydarzy. Nie wiem, jak wyraźnie jesteśmy w stanie powiedzieć „Wii HD nie istnieje”.
To by było na tyle z kolejnego Mariana wyglądającego niczym Ratchet & Clank. Szkoda.