Tytuł dość jasno wyraża się o gatunku, jaki powinna reprezentować ostatnia odsłona cyklu PixelJunk, a na screenach gra wygląda dość podobnie do Stardusta, Geometry Wars i innych strzelanek „na dwie gały”. Lewy grzybek pada służy do latania stateczkiem, drugim obracamy pojazd i celujemy. R1 to strzał. Jednak na tym podobieństwa do wymienionych przeze mnie pozycji się kończą, bo PJ Shooterowi bliżej do gry logicznej. I to całkiem niebanalnej.
W poszukiwaniu surowców, grupa ziemskich naukowców trafiła na (pozornie, oczywiście) niezamieszkaną planetę. Wszystko byłoby super, ale – jak to zwykle bywa – z ekspedycją stracono łączność i naszym zadaniem jest dowiedzieć się, jaki los spotkał zaginionych. Wskakujemy więc do naszego latadła i ruszamy w głąb podziemi, w których zmierzymy się z kilkoma potworami, uratujemy garstkę okularników i rozwiążemy parę opartych na prawidłowościach zachowania się cieczy zagadek. W odwrotnej kolejności.
Na każdym poziomie musimy pozbyć się wszystkich naukowców, żeby otworzyć przejście na kolejny etap. „Pozbyć się”, a nie „uratować”, bo pewne straty w ludziach są dopuszczalne i przypadkowe pozbawienie życia jednego z naszych fumfli nie oznacza przegranej. A o to nietrudno, kiedy staramy się utorować sobie drogę przez wodę, lawę, gaz i płynny magnes (tak, wiem, że dziwnie brzmi). Tunele planety wypełnione są tymi cieczami i właśnie na wykorzystywaniu zależności między nimi polega zabawa w PJ Shootera. Ustrzelimy też paru wrogów, ale walki są śmiesznie proste, niezbyt efektowne i nie stanowią trzonu rozrywki.
Jak to działa? Wyobraźcie sobie, że musimy przedostać się przez wypełniony lawą tunel. Zbytnie nagrzanie naszego pojazdu prowadzi do utraty sterowności i eksplozji, jeśli dość szybko się nie schłodzimy, a zetknięcie z lawą powoduje natychmiastowe napełnienie wskaźnika przegrzania. Jednak kontakt z wodą szybko ostudza niebezpieczny produkt działalności wulkanicznej, zamieniając go w skałę, przez którą bezproblemowo przebijemy się naszym blasterkiem. Musimy więc znaleźć sposób na doprowadzenie życiodajnego ha dwa o do naszego tunelu. Z biegiem czasu poznajemy kolejne zależności – gaz pod wpływem gorąca (czytaj: lawy) eksploduje, a lód się topi (szok, nie powiem). Później natkniemy się także na płynny magnes – bardzo niebezpieczny zarówno dla nas, jak i dla zamieszkujących planetę stworów. Wraz z postępami w grze, zagadki robią się coraz trudniejsze – pojawiają się balony, które napełnimy wybraną substancją, różne przyciski, włazy, błyskawicznie przenoszące nas z jednego końca planszy na drugi i magnesy. Do tego, żeby nie było nudno, dochodzą stacyjki „przebierające” statek w różne „stroje”. Wdzianko ogniste pozwala strzelać lawą, antymagnetyczne odpycha magnes, ale najciekawszy jest Inverter Suit – dzięki niemu polubimy wysokie temperatury, a znienawidzimy niskie.
Ciekawie się w to pyka, podobnie przyjemnie jest na Shootera rzucić okiem. Oprawa jest oszczędna, kompletnie płaska i prosta, efektywnością nawet nie zbliża sie do takiego Stardusta, ale nie o to tu chodzi. Taka już specyfika serii PixelJunk – skąpa, acz stylowa grafika, nikt nie powinien narzekać. Świetnie słucha się muzyki – autorzy wybrali rozrywkowe brzmienia przeróżnego rodzaju, uświadczycie paru rockowych nut i elektronicznych beatów. Trudno napisać coś więcej o ścieżce dźwiękowej PJa, lepiej was wysłać na stronę twórców podkładu.
Nie mam problemów z poleceniem Wam Shootera. Kosztuje 36 złotych (tylko i wyłącznie via PlayStation Store), jest przemyślany i pomysłowy. Dzięki przyjemnemu poziomowi trudności można mówić o relaksacyjnej atmosferce – walki nie stresują, śmiga się bezproblemowo, a nad zagadkami nie posiedzicie dłużej niż parę minut. Jeno trochę to wszystko krótkie – całość skończycie w cztery godzinki, może pięć, jeśli pokusicie się o trofea. Przestrzegam też przed dłuższymi posiedzeniami – polecam przechodzić kilka poziomów dziennie, inaczej szybko się znudzicie.
Plusy: ciekawy pomysł, świetna muzyka, ładna graficzka
Minusy: nudzi przy graniu dłużej niż godzinę
Ocena: 8.0 W niedużych dawkach – warto
Posty o podobnej tematyce:
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!
I ile takie cudo kosztuje?
36 zł (via recenzja). :)
Mnie się podoba. Lubię takie rozluźniające klimaty, a ciągle grając nie wytrzymam więcej niż 1,5h. :)