Marzec tego roku w branży gier zostanie zapamiętany na długo, przede wszystkim przez pryzmat wydarzeń związanych z konfliktem pomiędzy Infinity Ward, a Activision. Studio założone w 2002 roku stało się jednym z największych producentów gier na świecie, a swój fenomen zawdzięcza tylko i wyłącznie przełomowej serii Call of Duty. Jak dobrze wiemy – kiedy wszystko idzie nazbyt pomyślnie, w końcu pojawia się jakiś spór, który drastycznie zmienia sytuację.
Całe zajście rozpoczęło się od dość niepewnych informacji, które wyciekły do sieci. Mało kto wierzył w to, że szefowie studia Infinity Ward – Jason West oraz Vince Zampella – zostali zwolnieni, a wręcz – nie owijając w bawełnę – dosłownie wyrzuceni z pracy przez ochroniarzy. Fale wiadomości (łącznie z toną plotek) zalewały Internet, a dyskusje na forach rozgrzały się w natychmiastowym tempie. Dlaczego osoby odpowiedzialne za sukces świetnego Call of Duty, przynoszącego gigantyczne zyski, zostały tak niespodziewanie usunięte z zajmowanych stanowisk?
Activision, chcąc uniknąć niedomówień, wydało raport firmy, w którym znalazł się zapis informujący o wszczęciu wewnętrznego śledztwa w korporacji dotyczącego „złamania kontraktu i niesubordynacji przez dwóch wyższych pracowników Inifnity Ward”. W kolejnych dokumentach wydawca zarzucał również duetowi nieczystą grę, związaną z nieoficjalnymi kontaktami z konkurencją w postaci Electronic Arts.
Po dwóch dniach od momentu, eufemistycznie to ujmując, opuszczenia pracy, szefowie IW postanowili wytoczyć proces przeciwko pracodawcy. Żądali wypłaty zaległych wynagrodzeń wynoszących – uwaga – 36 milionów dolarów, które były zawarte w kontrakcie dotyczącym Modern Warfare 2. Pieniądze pieniędzmi, ale nie zapominajmy, że marka Modern Warfare to chodząca kura znosząca złote jajka – Zampella oraz West domagali się również praw do nazwy.
Co ciekawe, przy okazji publicznego prania brudów, nieoficjalnie została zapowiedziana trzecia część Modern Warfare. Nie było to specjalnym zaskoczeniem – tego spodziewał się raczej każdy, ale wspomnieni dwaj panowie zdaniem Activision rzekomo opóźniali proces produkcji.
Możliwe jest, że Jason i Vince chcieli spróbować czegoś nowego. Byli to ludzie niezwykle kreatywni i chyba sami zaczęli odczuwać presję, którą stopniowo zaczęło wywierać na nich Activision. Oczywiście – nie są bez winy, choć tak naprawdę nie mamy żadnych konkretnych informacji, przez co nie możemy którejś ze stron faworyzować, bądź oczerniać. Faktem jest jednak, że polityka Bobbiego Koticka jest poddawana stałej krytyce, zwłaszcza wśród samych Graczy, którzy zarzucają mu „odcinanie kuponów” i zarabianie na wszystkim, na czym się da. Tylko zapominają o jednym – jeśli byliby na miejscu Koticka, to również chcieli by się stale bogacić. Taka już natura człowieka.
Tutaj ujawnił się także pewien paradoks. Studio 2015, ściśle związane z Electronic Arts, odpowiadało za serię Medal of Honor. Chłopaki nie chcieli jednak tworzyć kolejnej części, czemu sprzeciwiało się EA. Skutkiem tego było założenie Infinity Ward. Miesiąc po rozpętaniu opisywanej burzy i zwolnieniu Zampelli i Vesta, panowie postanowili otworzyć nowe studio – Respawn Entertainment, które automatycznie zostało włączone do programu partnerskiego elektroników – EA Partners. Czy nie dostrzegacie tutaj pewnej analogii?
Nieprzyjemna atmosfera panująca w rozbitym studiu Infinity Ward doprowadziła do tego, iż wielu innych pracowników studia wypowiedziało umowę o pracę, po czym prędko wyemigrowało do świeżo stworzonego Respawn Entertainment. Kotatku rozmawiało także z pozostałymi pracownikami IW, a jeden z nich stwierdził, że „Infinity Ward które znacie, umarło i będzie się jeszcze bardziej pogrążać. Wielu weteranów jest zdecydowanych do opuszczenia studia”.
Jak widać po tym konflikcie, branża gier wideo nie jest już taka grzeczna, jak kiedyś – teraz batalie toczą się o naprawdę grube pieniądze, porównywalne do tych, które uzyskują wytwórnie filmowe. Niestety, odbija się to na wizerunku korporacji, bo w dobie Internetu nic nie jest w stanie ujść płazem. Na rozwiązanie sprawy przyjdzie nam jeszcze poczekać – nowych informacji powinniście wypatrywać pod koniec czerwca, bo dokładnie 21. ma odbyć się pierwsza rozprawa.
Czekamy zatem.
Posty o podobnej tematyce:
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!
Wszystko przez te cholerne korporacje!
Dokładnie. Dzisiaj o przyszłości developerów w znacznym stopniu decydują sami wydawcy – bo to od nich zależy, czy będą chcieli wydać dany tytuł i czy nadadzą mu całą otoczkę marketingową.
Aha, w tekście nie znalazła się najświeższa informacja dotycząca grupowego pozwu aktualnych i byłych pracowników Infinity Ward, gdzie upominają się o zaległe… 54 miliony dolarów! Więcej informacji na ten temat tutaj:
http://kotaku.com/5525814/modern-warfare-developers-seek-half-a-billion-in-activision-suit-update
Po sukcesie pierwszego Modern Warfare wiedziałem, że Acti & Kotick będą chcieli wyssać wszystko z marki Call of Duty oraz Modern Warfare.
Same MW 2 nie grałem, ale sądząc po opiniach na różnych forach o grach tytuł nie zasługiwał na ocenę powyżej 9/10, ale to nie przezzkadzało wszystkim dziennikarzom wystawiać absurdalnych not.
Powstanie Respawn Entertainment i przejście do EA mnie nie dziwi (w ogóle genialna nazwa studia) mnie nie dziwi bo od wybuchu afery mówiono o tym, że panowie West i Zampella przesili do EA. Pytanie tylko co teraz RE dla nas przygotuje
Ciekawe jak się odbiję to marce Call of Duty oraz samej jakości gier z tej serii. Bo przejście najbardziej doświadczonych pracowników tego studia do RE nie wróży nic dobrego.
Kiedyś muszę palnąć felieton o moim – dość nietypowym – kontakcie z MW2, niemniej jednak z tego, co go poznałem – 9, 9.5 jak najbardziej zasłużone :)
Ja jestem ciekaw, czy West i Zampella pozostaną w dziedzinie shooterów, w której mają największe doświadczenie, czy też postanowią spróbować czegoś nowego… a może wykreują bardzo oryginalny produkt, tak jak zrobiło to studio Gearbox z ich fantastycznym Borderlands? Chyba bardziej byłbym zadowolony z tej ostatniej opcji, bo wszyscy najbardziej pragniemy innowacji, a nie powielania schematów.
bardzo ciekawe, dzieki