Witam w nowym nieregularnym cyklu Gemono! Pod szyldem Dobre & Darmowe opisywać będziemy produkcje, które albo z założenia rozpowszechniane są za darmochę, albo zostały nieodpłatnie udostępnione przez producentów, a jednocześnie są w stanie jakością (a przynajmniej grywalnością) konkurować z produkcjami z najwyższych półek sklepowych. Na pierwszy ogień pójdzie gra, która status kultowej uzyskała już przed trzema laty, gdy ujrzała światło dzienne, a obecnie (acz bardzo krótko – tylko do 24 maja!) każdy użytkownik Steam może ją ściągnąć z ichniego sklepu. Najniezwyklejsza gra logiczna ostatnich lat, oparta na silniku słynnego FPSa Half-Life 2, produkcja, która zmieniła sposób postrzegania fizyki świata i konstrukcji gier w ogóle, minigierka, która stała się objawieniem. Portal.
Wielu spośród naszych Czytelników miało już zapewne okazję zetknąć się z Portalem, inni słyszeli co nieco lub choćby czytali ten oto artykuł Szefa. Dla tych jednak, którzy nie mieli okazji zapoznać się z tym fenomenem – wyjaśnijmy:
Fabuła Portalu jest (przynajmniej na początku, ale spoiler byłby w tym przypadku prawdziwą zbrodnią, więc cicho sza!) dość nieskomplikowana – nasza bohaterka, imieniem Chell, budzi się w niewielkim, przeszklonym pokoiku, znajdującym się w jasnych i sterylnych pomieszczeniach testowych korporacji Aperture Science Laboratories. Wydostaje się z niego dzięki, stanowiącemu kluczowy element całej nadchodzącej zabawy, portalowi. O co chodzi? Otóż inżynierowie z ASL opracowali technologię, pozwalającą tworzyć w przestrzeni pary „dziur”, pomiędzy którymi można przechodzić – wchodzimy w portal w jednym miejscu i wynurzamy się z jego siostrzanej bramy, powiedzmy, kilkadziesiąt metrów dalej. Za pomocą tego cudeńka – oraz okazjonalnie wielkich, czerwonych przycisków, specjalnych klocków do wciskania wielkich czerwonych przycisków i kul energetycznych, które należy skierować w odpowiednie miejsce – przebijać się będziemy przez 19 najeżonych zagadkami poziomów, nie licząc różnych etapów bonusowych i wyzwań.
Unikalność i niezwykłość Portalu przejawiają się przede wszystkim w tym, co robi on z mózgiem Gracza. Przestawienie wyobraźni przestrzennej i logiki tak, by „obsługiwały” one portale, nie jest łatwym zadaniem. Już na samym początku, gdy nasza protagonistka ma okazję spojrzeć przez jeden z otworów, by ujrzeć… samą siebie z profilu, można dostać tzw. mindfucka. Podobnie, gdy ustawimy dwa portale naprzeciwko siebie – otrzymujemy efekt taki, jak gdy stoimy pomiędzy dwoma lustrami – ale przez lustra z reguły nie możemy przejść (chyba, że mamy na imię Alicja i dysponujemy kotem z szerokim wyszczerzem). A jeśli dodatkowo jeden portal ustawimy na suficie a drugi, pod nim, na podłodze – możemy spadać w nieskończoność… Dodajmy do tego fakt, że przy przechodzeniu przez bramę (którą umieścić można pod różnymi kątami i na różnych powierzchniach) grawitacja obraca naszą postać właściwą stroną w dół – i w czasie pierwszej godziny spędzonej nad Portalem bez problemu zrozumiemy, dlaczego przed jednym z poziomów słyszymy informację, że w razie czego możemy sobie spokojnie zemdleć. Po trzygodzinnej sesji złapałem się na tym, że przyglądam się ścianom w domu pod kątem jak najlepszego ustawienia na nich portali. Mało która gra jest w stanie tak silnie oddziaływać na umysł Gracza.
Mimo to (a może właśnie dlatego?) Portal stanowi jedną z najbardziej wciągających i satysfakcjonujących produkcji, w jakie kiedykolwiek miałem okazję pograć. Ilość główkowania koniecznego do przejścia etapu i włożony weń trud są wprost proporcjonalne do satysfakcji płynącej z jego ukończenia. Rozwikłanie co trudniejszych zagadek naprawdę potrafi podnieść człowiekowi samoocenę! A że oprócz odpowiednio zwiniętych zwojów mózgowych nieraz wymagane jest dobre oko i maestria w obsłudze myszki – Gracz jest, że tak się wyrażę, zaspokajany na wszystkich frontach.

O to w tym z grubsza chodzi.
Nie samymi jednak zagadkami Portal stoi. Ba, śmiem twierdzić, że gdyby jedyną jego zaletą były znakomite łamigłówki przestrzenne i innowacyjna fizyka – nie zdobyłby nawet ułamka swojej popularności. Nie bez niezwykłego klimatu i fabuły. Tak, wiem, nie są to cechy, które zazwyczaj wymienia się jako kluczowe elementy dobrej gry logicznej – ale czy nie wspominałem już, że Portal jest inny niż wszystko, co branża znała wcześniej? Starannie zaprojektowane, sterylne, jednolite, pełne kamer i luster weneckich pomieszczenia testowe idealnie wprowadzają w rolę królika doświadczalnego. Z drugiej strony – czytelne, nieraz zabawne oznakowania, skoczna muzyczka płynąca z radia w pierwszym pomieszczeniu czy mechaniczny głos płynący z głośników i prowadzący za rączkę przez kolejne poziomy wytwarzają w Graczu poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Umiejętnie zresztą zaburzane w chwilach, gdy nasza skomputeryzowana przewodniczka zaczyna się zacinać, lampy przygasają i pewne rzeczy zaczynają wydarzać się nieco inaczej, niż powinny. Z biegiem czasu atmosfera w korytarzach Aperture Science Laboratories stopniowo się zagęszcza, aż do znakomitego, emocjonującego i poruszającego finału – w rzadko której „poważniejszej” produkcji zdarzyło mi się tak emocjonować się wydarzeniami na ekranie. Umiejętnością budowania nastroju i wciągania Gracza w świat gry mistrzowie z Valve nie ustępują twórcom Silent Hilla czy inszego Mass Effecta (w ramach przyjętej konwencji oczywiście, nikt nie mówi, że w Portalu po korytarzach lata Piramidogłowy).
A co, gdy skończymy już główną kampanię Portalu (nie jest to specjalnie trudne, dwa intensywne wieczory wystarczą)? Wtedy najpierw zbieramy szczękę z podłogi, a następnie bierzemy się za mapy zaawansowane (czyli 6 ostatnich poziomów gry – przerobionych tak, by być maksymalnie trudnymi), wyzwania (te same poziomy – tym razem gramy tak, by wykonać jak najmniej kroków/zmieścić się w jak najkrótszym czasie/wykorzystać minimalną ilość portali), przejście gry raz jeszcze z komentarzem twórców (polecam!), pobawić się tą stroną, wreszcie – polowanie na specjalnego achievementa Transmission Received, dodanego w styczniowym patchu (stanowiącym część obecnie dostępnej wersji), który posłał połowę skupionej wokół Portalu społeczności w dziki rajd po pomieszczeniach Aperture Science Laboratories w poszukiwaniu ukrytych radyjek i przekazywanych przez nie tajnych wiadomości. O rozmiarach tejże społeczności świadczy choćby fakt, że temat na forum, w którym ludzie rozkminiają tajemnicę ukrytych transmisji, ma już 768 stron, opisywany przez Andrzeja utwór towarzyszący napisom końcowym ma na YT prawie 6 milionów obejrzeń (UWAGA! SPOILERY W FILMIKU, NIE TYKAĆ PRZED UKOŃCZENIEM GRY), Gracze z upodobaniem tworzą świetne machinimy, a rozszerzenia fanowskie bywają naprawdę spektakularne – vide Portal Prelude.
Portal jest bez dwóch zdań dziełem genialnym, obok którego żaden Gracz nie powinien przejść obojętnie. Więc jeśli ktoś z Was nie miał jeszcze okazji spotkać się z GLaDOS i Chell oraz dotrzeć do upragnionego ciasta – macie jeszcze dwa dni (do 24 maja) na zassanie odpowiednich plików ze Steama (o, stąd). Czeka Was niezapomniana przygoda. Powodzenia!
Plusy: Pomysł, wykonanie, klimat, fabuła, grafika, dźwięk, wszystko!
Minusy: Chciałoby się jeszcze więcej
Ocena: 9.5 Brać i grać!
Posty o podobnej tematyce:
The cake is a lie.
Ja Portal głównie cenię za GLaDOSa, jak dla mnie jedna z ciekawiej skonstruowanych i intrygujących postaci w historii komputerowej rozrywki.
Zaiste można ostatnio coraz więcej dobrego stuffu schwycić za free. Najpierw League of Legends, teraz Portal. Miła odmiana.
O Lidze jeszcze będzie na naszych łamach, oj, będzie :D
Jakby ktoś pisał się na major ass kicking, to gram pod nickiem Szreder ^^.
Thomas Crowlake. Find me if you wish to own a noob :D
Mówiłem juz kiedyś, że jestem fanbojem Valve? :>
Niestety tak, a Valve od H-L2 nie zrobiło gry której wystawiłbym ocenę powyżej 8.
A co do portala, muszę go w końcu skończyć, bo tak jakoś okazji nie było.
O stary, skończ koniecznie, końcówka (znaczy, ostatni, najdłuższy poziom) to pełnia maestrii ^^ [orgazm na samo wspomnienie mode on]
„Despite your violent behavior, the only thing you’ve managed to break so far… is my heart.”
Na Gemono znowu cisza :/
Redakcja odpoczywa po maturach ;)
Wkrótce znowu jesteśmy.
Tak podejrzewałem, że co najmniej część redakcji leży zalana ;P.
Ile można odpoczywać po maturach… przecież już z miesiąc minął.
Matury to przykrywka. :>
Czyżby Gemo znowu upadło przed wakacjami?
Oj, historia lubi się powtarzać ;).
Zdefiniuj „upadło” ;P
Przerwy na regenerację sił wciąż się zdarzają, bo jest nas niewielu (od poprzedniej „inkarnacji” skład wyraźnie się uszczuplił ;)) i nie jesteśmy niestety nie do zdarcia, ale w przeciwieństwie do poprzedniej przerwy ta nie potrwa do jesieni :)
Upadło means wielkie przerwy między tekstami.
Najlepiej było na początku, jak były terminy danych tekstów ;).
Terminy to narzędzie Złych Korporacji to zabijania indywidualizmu i wprowadzania polityki chocholego tańca! Trve załoga Gemo! jest ponad takie konsumpcjonistyczne semantyczne tohu wa-bohu!
E3 w toku a wy śpicie. Sephi sie opierdala i tyle.
Oj tam oj tam, pewnie po prostu podnosi wydajność z jednego hektara i przenosi na drugi.
Redakcja liczy 5 osób a i tak tylko ja obrywam ;)
Spoko, mieliśmy after-exams spree ale już się powoli ogarniamy i będzie zacnie.
Taka już dola kadry zarządzającej, panie kierowniku.