Ufnal Kulturalnie #8 – Gry Wojenne

Ufnal Kulturalnie

Aloha! Dzisiejszy felieton, poza tytułem, niewiele ma wspólnego z całkiem niezłym filmem z 1983 roku (btw, wiedzieliście, że na jego podstawie powstała kiedyś gra?), dotyczy bowiem wojen nieco bardziej realnych – powiedzmy, XX-wiecznych – i ich przedstawiania w grach. Zdawałoby się, że jest tego w cholerę i trochę i nic nie da się już nowego wymyślić… A może jednak?

Z gier militarnych osadzonych w XX wieku najwięcej chyba rozgrywa się w realiach drugowojennych. Strzelanki zwykłe i taktyczne, strategie w skali pojedynczych oddziałów i całych armii, symulatory różnorodnych maszyn jeżdżących, latających i pływających, intrygi szpiegowskie, gościnne występy demonów i umarlaków… Imię podobnych produkcji jest Legion. Lądowaliśmy już na plaży w Normandii, zdobywaliśmy Berlin, biliśmy się po obu stronach frontu w Ardenach czy na afrykańskich pustyniach, zarzynaliśmy wrogów w labiryntach ulic Stalingradu i na wysepkach Pacyfiku. Co jeszcze pozostaje nam do zrobienia?

Wbrew pozorom – sporo, przede wszystkim jeśli chodzi o scenerię. O ile tematy takie, jak operacja Overlord (wyzwalanie Europy) lub Drang nach Osten i chodu z powrotem, zostały już niemal do cna wyeksploatowane, o tyle wciąż jest wiele innych interesujących pól bitewnych do obejrzenia. Na przykład inwazja na Polskę w 1939 roku – poza Codename: Panzers – właściwie nie pojawiała się w grach. A przecież taka Bitwa pod Wizną (opiewana przez szewdzkich metalowców z Sabatonu w świetnej piosence 40-1) czy pod Mokrą (brygada kawalerii powstrzymująca dywizję pancerną, pociąg pancerny wjeżdżający wprost przed tankujące czołgi i robiący z nich sieczkę, mniam…) to całkiem niezły materiał na soczysty, filmowy, wypełniony akcją level. Albo Bitwa o Kretę, w tym Operacja Merkury – największa operacja powietrznodesantowa wojsk niemieckich… Wyobraźcie sobie walki w uliczkach Heraklionu czy wąwozie Samaria… Ech, rozmarzyłem się.

Warto by też było sprawdzić konflikty, które, choć niekoniecznie kojarzące się z II wś, miały miejsce w jej trakcie lub bezpośrednio przed nią. Choćby 2 Wojna Chińsko-Japońska w latach 1937-45, obfitująca w dramatyczne starcia i warte upamiętnienia wydarzenia, w rodzaju Bitwy o Szanghaj (taki mini Stalingrad) – nie wspominając już o tym, że mało było do tej pory okazji, by wcielić się w żółtoskórego i skośnookiego żołnierza. Albo Wojna Domowa w Hiszpanii – niezwykle chaotyczny i brutalny konflikt pomiędzy (upraszczając BARDZO mocno) miejscowymi lewicowcami i prawicowcami, w którym brały udział oddziały z całego świata (w tym choćby słynne czerwone Brygady Międzynarodowe i niemiecki Legion Condor) i który przez cztery lata rozdzierał Półwysep Iberyjski. Karta historii krwawa, ale też pełna heroizmu, idealizmu i poświęcenia. Czy nie byłoby niezwykłym doświadczeniem, stanąć ramię w ramię z Orwellem i Hemingway’em, albo przeciwnie – pod komendą generała Franco szturmować Madryt? A przecież jest jeszcze Powstanie Warszawskie (pomijając wszelkie kontrowersje – ciekawy temat na grę), Wojna Zimowa (czyli jak Finowie upokorzyli w pięknym stylu Armię Czerwoną), walki w Norwegii… Tyle się mówi, że Druga Wojna to strasznie ograny temat – a tu proszę, wcale nie tak trudno wymyślić coś nowego…

ufnal-kulturalnie-8-gry-wojenne-11

A co z innymi XX-wiecznymi konfliktami? I Wojna Światowa, ze względu na mocno pozycyjny charakter, nie stanowi może szczególnie atrakcyjnego materiału dla twórców gier (choć symulatorów walk lotniczych z tamtego okresu trochę jest, a i nasz rodzimy Necrovision, ubarwiając setting różnymi demonicznymi i nieumarłymi cholerstwami, radzi sobie zupełnie nieźle). Z kolei produkcji o Wojnie w Wietnamie mamy od groma – a co jedna, to większy chłam. A o nie takiej znowu od niej odległej czasowo i geopolitycznie Wojnie w Korei – niemal zupełna posucha. Poza Korea – Zapomniany Konflikt, która, wedle wszelkich moich informacji, jest chałą. Może to i dobrze, że developerzy nie babrzą się niepotrzebnie w świeżych konfliktach, jeśli wyniki mają być równie mało imponujące? Może. Ale mnie wciąż się marzy… Powiedzmy – Wojna Sześciodniowa. Ultymatywny wp***dol spuszczony siłom państw arabskich przez Izrael i znakomity przykład perfekcyjnie przeprowadzonej operacji wojskowej. Niezależnie od preferencji polityczno-etnicznych – czy nie miło by było stać się trybikiem w genialnie pracującym planie wojennym? Albo przeciwnie, zasiąść w fotelu stratega i spróbować odeprzeć podobną ofensywę?

Kwestie polityczne, wraz ze społecznymi i czysto moralnymi, mogą stanowić niestety poważny problem. Przekonali się o tym ludzie z Atomic Games, twórcy Six Days in Fallujah – powstającej właśnie gry, mającej jak najdokładniej oddawać doświadczenia US Marines, którzy brali udział w wyniszczającej Bitwie o Faludżę. Oczywiście zostali zjechani z góry na dół przez większość organizacji pacyfistycznych i kombatanckich, oskarżeni o chore żerowanie na śmierci i spłycanie tragedii do rangi zabawki… Co mi trochę śmierdzi hipokryzją. Raz, że, jeśli wierzyć Peterowi Tamte z Atomica, ludzie z 3 Batalionu 1 Dywizji Marines, z którymi firma współpracowała nad programami szkoleniowymi, POPROSILI developerów o stworzenie gierki oddającej ich przeżycia. Dwa, że HBO pyknęło serial Generation Kill, pokazujący pierwsze 40 dni wojny w dość odbrązawiającej konwencji (oglądałem może 20 minut, a i tak moja wiara w ludzkość, zwłaszcza amerykańskich dowódców, nieomal legła w gruzach) i raczej nie było takiego pieklenia. Trzy, że twórcom z góry przypisuje się najgorsze intencje i trywializację problemu oraz zabarwienia polityczne – wbrew ich deklaracjom i w sumie wbrew logicznym przesłankom (jeśli żołnierze, którzy tam byli, współpracują z Atomikiem, to kto lepiej niż oni dopilnuje, by gra nie splamiła pamięci ich poległych braci i przeciwników?). A i tak dobrze, że do głosu nie dorwali się jak na razie islamscy fundamentaliści… Tak czy siak, skutek taki, że Konami wycofało się z wydania gierki, która chwilowo znajduje się in limbo. Wielka byłaby szkoda, gdyby projekt upadł – może odpowiednio realistyczny, profesjonalny i wstrząsający symulator współczesnego aż do bólu pola walki przekonałby wreszcie parę osób, że gry to nie tylko prostackie zabawki? Poczekamy, zobaczymy.

Jakiś morał na zakończenie? Drodzy Twórcy Gier Wszelakich, nie bójcie się wychodzić poza przetarte szlaki, zaskakujcie nas nowymi sceneriami i teatrami wojennymi, a nie tylko coraz bardziej wypasionymi skryptami! Precz z Normandią, niech żyje Finlandia!

P.s. Uprzedzając wszystkie dociekliwe pytania – tak, wiem, że wojna w Iraku to nie XX wiek, ale na tyle blisko, że aż zrobiłem wyjątek. A o Flashpointach i innych Endwarach nie piszę, bo nie są osadzone w realiach historycznych, a w fikcyjnej (na szczęście) wersji przyszłości. Co nie znaczy, że nie są fajne.

Posty o podobnej tematyce:

  1. Ufnal Kulturalnie #5 – …a może poczytać?
  2. Ufnal Kulturalnie #3 – Światotworzenie
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!

3 Komentarzy do wpisu “Ufnal Kulturalnie #8 – Gry Wojenne”

  1. DarthStan pisze:

    II WŚ jest wyeksploatowana, w pewnych częściach, mogłoby powstać coś o operacji Huskey, ciekawą tematyką są tez wojny domowe na Bałkanach z lat 90 lub wojny domowe na terenach Afrykańskich(Somalia, Sudan czy Rwanda). Można tez pokazać coś z wojny Japońsko – Rosyjskiej(szarża samurajów na ckmy!) czy nawet Burskich(chodzi mi o II). Jeszcze by sie cos znalazło.

  2. Ufnal pisze:

    Akurat Bałkany i wojny w Afryce to nieraz BARDZO, ale to BARDZO bolesny, drażliwy i trudny do ruszenia bez opowiedzenia się po którejś ze stron (lub doprowadzenia odbiorców do płaczu/wymiotów/załamania skalą okrucieństw).

  3. DarthStan pisze:

    I ja uważam że powinno sie o tym zrobić grę! Temat może i trudny, ale jakby dobrze go zaprezentować…byłoby warto.

Skomentuj!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>