‘
Witajcie, drodzy Czytelnicy! Dziś, zamiast półfilozoficznych rozważań, esejów i autorytarnych rankingów mam dla Was historię z życia wziętą. Coś takiego mogło się przydarzyć każdemu i każdej z nas…
Wszystko zaczęło się pewnego letniego popołudnia, gdy wybrałem się do jednego z warszawskich Empików, w nadziei, że CD Projekt wdrożył już swoje wakacyjne obniżki. Nie ukrywam, że miałem wielką ochotę upolować ostatnie dzieło Mistrzów z Relic – Dawn of War 2. Po kwadransie kluczenia wśród półek zrezygnowałem i odwołałem się do pomocy sprzedawcy, który wskazał mi 2 ostatnie egzemplarze. Oba obarczone etykietką z cyferkami 129,90. Chyba musiało mi się wymsknąć parę pełnych uczucia słów, bo pan sprzedawca rzucił na pudełko okiem, stwierdził „O, tu jeszcze nie przykleiłem?” i za pomocą metkownicy umieścił u stóp Space Marine’a kolejną naklejkę, tym razem z cyferkami 79,90. Z radosnym „Alleluja” odniosłem świeżo wypromocjowanego DoWa 2 do kasy, po czym ruszyłem w dalszą drogę, pewien, że już wieczorkiem będę mógł się zanurzyć w ponury świat Czterdziestego Pierwszego Milenium. O, jakiż ja byłem naiwny…
Powrót do domu, płytka do napędu, gra na dysk, kursor sam pędzi do ślicznej ikonki na pulpicie… Stop! Najpierw trzeba zainstalować system Steam. Palce mnie już świerzbią, no ale spoko. „Para” ląduje w pamięci komputera bezproblemowo, teraz mogę… Nie mogę. Games for Windows Live. Szlag, no niech wam będzie. Zakładam konto na Widnows Live, odpalam gierkę, rozkoszuję się intrem (mimo, że widziałem je już wcześniej w necie – i to w lepszej wersji) i głównym menu, próbuję odpalić kampanię – nie, muszę się najpierw zalogować do Games for Windows Live. Próbuję – ha, muszę jeszcze powiązać swoje konto z kontem Xbox Live. O jak fajnie, będę się czuł prawie, jakbym był konsolowcem, zawsze o tym marzyłem. Wypełniwszy kolejny cholerny formularz odpalam grę jeszcze raz – i co? I otrzymuję komunikat, który widzicie na obrazku poniżej:
Fajnie, nie? Zacząłem grzebać w ustawieniach konta i przy okazji, na poły przypadkowo, zmieniłem sobie hasło. A że mail z nowym, wygenerowanym losowo passwordem został pożarty przez łasą na zagraniczne smakołyki pocztę WP – pozostało mi tylko założyć nowe konto. Tym razem z maila Gmailowego. Oczywiście też nie działało, bo co by to było.
W międzyczasie, dzięki pomocy mojego nieocenionego przyjaciela Boczka, dotarłem do sedna problemu. Otóż rejestrowałem się jako… Polak! Tak, Polak, pochodzący z Polski i w Polsce mieszkający! Najwyraźniej Microsoft uważa nasz kraj za niegodny doznawania wszystkich dobrodziejstw GfW Live (co nie przeszkadza nikomu w sprzedaży w naszym kraju gier WYMAGAJĄCYCH DO DZIAŁANIA w pełni sprawnego konta w tym systemie). Na pocieszenie mamy jakieś żalowe opcje społecznościowe. No nic, trzeba zrobić następne konto. Tym razem w Windows Live zarejestrowałem się jako emigrant przebywający na Wyspach Brytyjskich (przy okazji musiałem sprawdzić na Wiki, jak w Anglii wyglądają kody pocztowe, bo cholerstwo nie zadowoliło się losowo wstawionym ciągiem znaków. Widać boją się, ze wślizgnie się ktoś niepożądany…). Przechodzę na Xbox Live – i co? I nie mogę zmienić kraju! Po prostu nie ma takiej opcji! W tym momencie dostałem już lekkiej paranoi – czyżby moja polskość była tak dogłębnie polska, że przebija się nawet przez łącze internetowe? IP mam niby zmienne (bodaj), loguję się z międzynarodowego serwisu mailowego, na WL mam konto brytyjskie (z poprawnym kodem pocztowym, yay!)… W przypływie paranoi (…a nuż ONI przekazują sobie nasze dane za naszymi plecami?) zakładam nowego maila, w którego opcjach wpisuję, żem rdzenny Brytol (chwała Bogu, nikt mnie tym razem o kod pocztowy nie pytał), próbuję nowego konta… Przykro mi, Microsoft najwyraźniej nie lubi spammerów i ludzi męczących się z jego hecami narodowościowymi, w związku z czym nie mogę założyć trzeciego konta jednego dnia. Cierpliwie odczekuję te parę minut do północy, by, oczywiście, ponieść kolejną porażkę.
Dzień następny (bo załamałem się tak, że poszedłem spać) zacząłem od szperania po forach. No proszę, okazuje się, że sprawa jest prosta. Trzeba się po prostu zalogować na Xbox Live z niepolskiej wersji strony. Spoko, odpalam Google, znajduję amerykańskie Xbox Live, wchodzę w rejestrację… Narodowość – Polska. Nie do zmiany. Dłuższą chwilę wpatrywałem się w napis z niemym zdumieniem. Z perspektywy czasu podejrzewam, że to kwestia cookies, co nie zmienia faktu, że mój poziom irytacji osiągnął wartość krytyczną. Próbuję paru linków zarzuconych przez internautów – bez skutku. DAMN! Wreszcie, po kilku bardzo soczystych wiązankach, rozwiązuję zagadkę. Otóż trzeba wejść na stronkę Xbox Live z dowolnego kraju, potem wybrać opcję international i dopiero wtedy wybrać z powrotem nację, za której przedstawiciela będziemy się podawać, by Microsoft łaskawie pozwolił nam odpalić swój produkt. Pomijając fakt, że opcji usunięcia konta na live.xbox.com nie znalazłem, w związku z czym musiałem nieźle się wysilić wymyślając sobie nowy nick, dalsze formalności przebiegły już bezproblemowo.

Nie chcę, żeby mnie źle zrozumiano. Sam interfejs Live jest nawet sensowny, a achievementy dodają smaku zabawie. System wyszukiwania przeciwników na odpowiednim poziomie ciutes szwankuje (na razie z 4 graczy z którymi miałem przyjemność żaden nie miał niższego poziomu niż 10 – ja oczywiście miałem 1), ale być może to kwestia nieodpowiedniej pory (w USA była noc/wczesne rano). Dawn of War 2 z pewnością wart był tych paru dni kombinowania. Ale, do jasnej anielki, czemu musiałem kombinować, jak oszukać Microsoft, by wmówić mu, że mam prawo grać w grę, którą nabyłem legalnie w kraju zamieszkania? Zwłaszcza, że Małymiękki jakoś nie krępuje się otwierać u nas przedstawicielstwa, promować Xboxy itp. Dlaczego nie chcą nam dać dostępu do darmowych funkcji Games for Windows Live (zwłaszcza, że cały ten system – włącznie z rzeczami teoretycznie dla Polaków niedostępnymi – JEST W PEŁNI ZLOKALIZOWANY)?
Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem wkurzony. Poważnie wkurzony. Po części na Relic – dlaczego zgodzili się na zaimplementowanie tego szajsu w swojej grze? Po części na CD Projekt – ani na pudełku ani w nim nie znalazłem żadnej wzmianki o tym, że fakt bycia Polakiem zmusza mnie do dodatkowego kombinowania. No, ale ok, Kanadyjczycy odwalili kawał dobrej roboty a CDP spolonizowało tenże kawał całkiem zgrabnie i – w dobie kryzysu – przecenia go teraz na całkiem przystępne osiem dych. Ale Microsoft kolejny już raz – po chociażby Viście, która okazała się bublem i edycją testową, za którą trzeba płacić (po czym nawet pracownicy MS stwierdzają, żeby olać Vistę i przesiąść się na Siódemkę) – pokazuje, gdzie ma klientów. Tym razem ciężko to nawet logicznie uzasadnić. Ludzie z Microsoftu mówią ponoć, że udostępnienie Xbox Live Polakom byłoby nieopłacalne, bo za mało konsol itd. A jednocześnie można sobie normalnie ustawić polskie flagi, ściągać polskie dema – wszystkie udogodnienia są. Gdzie tu sens?
Ktoś powie – skoro da się wszystko załatwić i mieć właściwie takie same prawa, jak każdy inny użytkownik, to czego Ty się, Ufnal, tak plujesz? Temu, że zmarnowałem parę wieczorów, muszę udawać, że nie jestem Polakiem (a przynajmniej nie mieszkam w Polsce) i nie jestem w stanie w 100% legalnie użytkować gry, za którą zapłaciłem (czysto teoretycznie Microsoft mógłby mnie – i tysiące innych – za to ścigać). I że jestem klientem drugiej kategorii. Tak szczerze – kogo z Was to NIE irytuje?
Ps. Wybaczcie zamieszanie z terminami. Tak to jest, jak grafik wakacyjny, ludzie w rozjazdach etc. Postaram się, żeby nic takiego w przyszłości nie miało miejsca.
Posty o podobnej tematyce:
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!
A mnie bardziej denerwuje steam, który według mnie jest największą pomyłką PC-towego rynku i nie zamierzam już więcej kupować gier, które wymagają tego durnego systemu. GfWL jest bardzo fajny, ja i większa część sceny DoW II sobie chwali ten system. A to że nie można grać jako polak to mi to tam wisi, po za tym wszędzie było napisane i mówione że z GfWL są kłopoty, zatem sam nie wiem czemu Ty nie wiedziałeś. Ale nic.
G4WL jest dość fajne, tak jak sam Live z x’a, chociaż jest to irytujące że w naszym kraju nie moge grac jako Polak. I zgadzam sie z Krajem Steam zassysa jeszcze bardziej, tak jak samo Valve;)
@Kraju – bo nie siedzę na forach i w społeczności tak za bardzo? A jeśli są takie problemy, to, moim skromnym zdaniem, info o nich powinno być podawane przez dystrybutora. A nie, że pocztą pantoflową trzeba. (choć słyszałem ploty, że pomoc techniczna CDP udziela niezbędnych wskazówek) A zintegrowane ponoć z GfWL wyszukiwanie przeciwników wg TrueSkill na razie mi szwankuje ostro.
Co do Steama problemów żadnych nie zauważyłem. No, czasem nie pozwalał odpalić gry – ale to zwykle wtedy, kiedy miałem czymś przeładowany RAM.
Ale sprawa była tak głośna, że nawet odwiedzając sporadycznie takie serwisy jak GOL czy gram.pl powinieneś znać całą sprawę, chyba że rzadko wchodzisz na tego typu strony to zwracam honor. Co prawda CDP powinno napisać co i jak. Już raz tak zrobili, w przypadku premierowej edycji gry FlatOut: Apokalipsa, gdzie dali całą karteczkę, co trzeba zrobić aby zagrać po multi. A Trueskill akurat każdemu szwankuje, ale cóż zrobić, najlepiej się gra z kolegami teamówki. ;]
Jeżeli chodzi nadal o Steam, to widocznie rzadko na nim grałeś, albo po prostu lubisz ten system. Mnie niestety do siebie nie przekonał przez liczne błędy. Pomijając już fakt że na moim nie słabym kompie, podczas uruchamiania programu, system się co chwila wiesza, a samo uruchomienie trwa jakieś 2 min. :/
Zwracaj honor – nie wchodzę w ogóle. :D Chyba m.in. dlatego jestem tylko współpracownikiem, a nie redaktorem ;P
Mi, z wyjątkiem chwilowych zwisów związanych w 85% przypadków z zajętą pamięcią RAM, uruchamia się wszystko w parę sekund.