Test Sprzętu: Creative Fatal1ty Gaming Headset

Creative Fatal1ty Gaming Headset

Każdy profesjonalny Gracz wie kim jest Jonathan Wendel. Każdy choć trochę otrzaskany z branżą zna go jako Fatal1ty, jednego z najbardziej rozpoznawalnych i skutecznych e-olimpijczyków. Od czasów jego legendarnych wyczynów w Quake’a 3 aż po tytuły współczesne  - koleś jest rozpoznawalny. Ma swoją markę. I z marki tej postanowiło skorzystać firma Creative produkująca osprzęt i peryferia dźwiękowe wysokiej jakości. Najnowszym zaś produktem z linii dedykowanej Graczom są słuchawki Creative Fatal1ty Gaming Headset. I to właśnie je przyszło nam w ostatnich dniach testować.

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Bajeranckie, duże pudełko utrzymane w mrocznej, iście kuszącej kolorystyce. Sięgamy po nie i podnosimy klapkę. Wystarczy niedbały rzut oka na słuchawki zawieszone w plastikowym stelażu i dostrzeżemy to co najbardziej lanserskie od razu – autograf Fatal1ty. Z jednej strony niekoniecznie to użyteczne podczas np. sieciowej potyczki, z drugiej zaś – naprawdę miła sprawa. W końcu nie od dziś wiadomo, że Gracze to gadżeciarski naród.

Nie box jest jednakże najważniejszy. To jedynie okrycie dla sprzętu wewnątrz. A ten prezentuje się wcale nie gorzej. Duże nauszniki, mocno osadzona opaska, miłe w dotyku i profesjonalnie wyglądające materiały. Kojarzymy szybko, że o ile na pewno komfortowo jest mieć to cudo na głowie w zaciszu własnego domu, zaprojektowane zostało na turnieje. Dobry do zwinięcia i transportu całkiem długi kabel ma niestety te wadę, że jest dobry do zwinięcia. Kręci się samoczynnie w zupełnie nieokiełznany sposób co przy braku uwagi szybko doprowadzi do przetarć lub złamań.  Spotkałem się z opiniami, że wytrzymał niecałe dwa tygodnie. Spotkałem się też z opiniami, że  wytrzymuje rok i nawet nie próbuje się psuć. Jeśli będziemy ostrożni to pewnie będzie nam służył długie lata, nikt by się jednakże za jakąś dodatkową osłonę z fibry nie obraził.

Niecodziennie postąpiono z mikrofonem – jest on odłączany na standardowym wyjściu 3.5mm. Pozwala to na położenie go obok siebie na stole gdy niepotrzebny (np. podczas pojedynków solowych z nikim nie rozmawiasz, dodatkowy punkcik w polu widzenia potrafi zaś rozproszyć) lub wpięcie do komputera. Jest to mic zbierający, czyli możesz nim celować nawet w sufit – dopóki jesteś w zasięgu (i dość głośno mówisz, ale to akurat można skorygować nastawami komunikatora), będziesz słyszalny. Słyszalny w bardzo wysokiej jakości, co należy dodać, pomimo przeciętnych parametrów.

Słuchsony

Ze słuchawkami sprawa jest trochę weselsza – mają bowiem całkiem konkretne parametry a opinie zbierają rożne. Mnie jako Graczowi casualowemu wystarczają one w zupełności. Dźwięk jest czysty, dobrze niesiony (standardowym pasmem 20-20k Hz) i nie popsuty żadnymi pogłosami. Znajomy hardkorowiec posiadający takie słuchawki już od jakiegoś czasu kazał mi jednak koniecznie sprawdzić, czy nie mam problemu z wytłumianiem niektórych dźwięków. Po niewychwyceniu żadnych błędów podczas grania w Call of Duty 4 (co więcej, raz autentycznie odwróciłem się za siebie, sprawdzić czy nikt za mną nie stoi. Rewelacyjna przestrzenność) postanowiłem przetestować wyżej wspomniany problem na zwyczajnym słuchaniu muzyki. Tutaj też zdały bez żadnych przeszkód. Ciężko więc stwierdzić, gdzie leży problem. Może ów kolega posiada jakiś starszy model, może ma coś źle nastawione na karcie dźwiękowej. U mnie wszystko śmigało należycie.

Jest jednakże jeszcze coś, na co mogę się z czystym sercem poskarżyć (pomijając radośnie swawolny kabelek). Opaska, zwana też pałąkiem. Solidnie trzyma duże obudowy samych głośniczków (które, choć tłumią otoczenie wzorowo, swoje ważą) zwiększając siłę działającą na całą konstrukcję. Szlachetna ma głowa do najmniejszych nie należy i przy dłuższej nasiadówce czułem nad uszami bardzo nieprzyjemne ciśnienie. Szczególnie, że miałem pałąk rozsunięty na maksa – zwiększał się wówczas „kąt natarcia” bombowych obudów na boki głowy. Ale też i inna sprawa, że jedynym dotychczas wygodnym headsetem był dla mnie A4Tech HS-50 kalibrowany chyba na łbie krowy. A i jego używając musiałem co jakiś czas robić sobie przerwy. Tak więc ostrzegam – jeśli drażniłoby Cię robienie sobie pięciominutowych przerw na każde półtorej godziny grania, lepiej znajdź coś mniejszego. Jeśli jednak nie robi Ci to różnicy – spokojnie da się wytrzymać.

Podsumowując, sprzęt to zacny. Turniejowicze docenią go w mig dzięki pilotowi na kablu (jednym ruchem maksujesz głośność np. gdy zostałeś na mapce sam na sam z przeciwnikiem) oraz świetnemu wygłuszaniu wrzasków widowni.  Nie zauważą również  problemu cichego mikrofonu – w końcu na tournamentowej hali wydziera się każdy. Gracze domowi mogą się trochę bardziej męczyć – z definicji grają przecież dłużej na jednym posiedzeniu niż eventowicze. No i niekoniecznie lubią krzyczeć. Plus, po godzinie prawie na pewno będą musieli słuchawki na chwilę zdjąć aby dać odpocząć uszom.  Ale równie konkretnych głośniczków nie dało się zamontować “mniejszych”. Po prostu taka uroda tego cuda. Gdzie stanowczo należy się “delikatna” nagana za kabelek. Ale wystarczy czułość w obejściu i nie poskarżycie się na niego nawet raz.

Pomimo tych bolączek, jest to wciąż oferujący dobre parametry sprzęt do znalezienia za mniej niż 150 zł. Nie są to pieniądze małe, lecz jeśli grasz sporo i zależy Ci na profesjonalnym podejściu do swojego hobby – Creative Fatal1ty Gaming Headset jest tych pieniędzy wart.

No i do tego ten seksowny autograf przy prawym uszku…

Plusy: Świetna jakość dźwięku, odłączany mikrofon, wytłumianie otoczenia

Minusy: Kabelek, cichy mikrofon, ciężar (boli!)

Ocena: 8.7 Dla Graczy. Po prostu.

Dane techniczne:

Słuchawki

  • Przetworniki: 40-to milimetrowe magnesy neodymowe
  • Pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz
  • Impedancja 32 omy
  • Czułość (przy 1kHz): 105dB/MW

Mikrofon

  • Kondensator z funkcją redukcji szumów
  • Pasmo przenoszenia: 100Hz-18kHz
  • Impedancja: <2.2kohm
  • Czułość (przy 1kHz): -39dBV/Pa
  • Długość przewodu: 2.5 m (przewód z miedzi beztlenowej)
  • Wtyczki we/wy: dwie złocone wtyczki 3.5mm stereo minijack

// Seph zdradza: jeśli spodobały Ci się te słuchawki, bardzo czujnie pilnuj strony głównej Gemo w okolicach najbliższej środy. Albo wtorku. Albo czwartku? However, stay tuned //

Każdy profesjonalny Gracz wie kim jest Jonathan Wendel. Każdy choć trochę otrzaskany z branżą zna go jako Fatal1ty, jednego z najbardziej rozpoznawalnych i skutecznych e-olimpijczyków. Od czasów jego legendarnych wyczynów w Quake’a 3 aż po tytuły współczesne - koleś jest rozpoznawalny. Ma swoją markę. I z marki tej postanowiło skorzystać Creative Labs, firma produkująca osprzęt i peryferia dźwiękowe wysokiej jakości. Najnowszym zaś produktem z linii dedykowanej Graczom są słuchawki Creative Fatal1ty Gaming Headset. I to właśnie je przyszło nam w ostatnich dniach testować.

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Bajeranckie, duże pudełko utrzymane w mrocznej, iście kuszącej kolorystyce. Sięgamy po nie i podnosimy klapkę. Wystarczy niedbały rzut oka na słuchawki zawieszone w plastikowym stelażu i dostrzeżemy to co najbardziej lanserskie od razu – autograf Fatal1ty. Z jednej strony niekoniecznie to użyteczne podczas np. sieciowej potyczki, z drugiej zaś – naprawdę miła sprawa. W końcu nie od dziś wiadomo, że Gracze to gadżeciarski naród.

Nie box jest jednakże najważniejszy. To jedynie okrycie dla sprzętu wewnątrz. A ten prezentuje się wcale nie gorzej. Duże nauszniki, mocno osadzona opaska, miłe w dotyku i profesjonalnie wyglądające materiały. Kojarzymy szybko, że o ile na pewno komfortowo jest mieć to cudo na głowie w zaciszu własnego domu, zaprojektowane zostało na turnieje. Dobry do zwinięcia i transportu całkiem długi kabel układający się wygodnie o każdą krzywiznę terenu jest niestety cienki i w codziennym użyciu (lub podczas szybkiego przepinania na wyjeździe) może ulec przetarciu lub złamaniu przewodów. Jeśli będziemy ostrożni to pewnie będzie nam służył długie lata, nikt by się jednakże za jakąś dodatkową osłonę z fibry nie obraził.

Niecodziennie postąpiono z mikrofonem – jest on odłączany na standardowym wyjściu 3.5mm. Pozwala to na położenie go obok siebie na stole gdy niepotrzebny (np. podczas pojedynków solowych z nikim nie rozmawiasz, dodatkowy punkcik w polu widzenia potrafi zaś rozproszyć) lub wpięcie do komputera. Jest to mic zbierający, czyli możesz nim celować nawet w sufit – dopóki jesteś w zasięgu, będziesz słyszalny. Słyszalny w bardzo wysokiej jakości, co należy dodać, pomimo przeciętnych parametrów.

Ze słuchawkami sprawa jest trochę weselsza – mają bowiem całkiem konkretne parametry a opinie zbierają rożne. Mnie jako Graczowi casualowemu wystarczają one w zupełności. Dźwięk jest czysty, dobrze niesiony (standardowym pasmem 20-20k Hz) i nie popsuty żadnymi pogłosami. Znajomy hardkorowiec posiadający takie słuchawki już od jakiegoś czasu kazał mi jednak koniecznie sprawdzić, czy nie mam problemu z wytłumianiem niektórych dźwięków. Po niewychwyceniu żadnych błędów podczas grania w Call of Duty 4 postanowiłem przetestować wyżej wspomniany problem na zwyczajnym słuchaniu muzyki. Fakt, jakość mojemu sprzętowi codziennemu się nie równała, słuchaweczki od empetrójki biła zaś na głowę. Ciężko stwierdzić. Być może, jeśli jesteś purystą, zauważysz delikatne nieścisłości w słyszanej fonii; nie uzależniałbym jednakże od tego zakupu słuchawek. Grywałem już na sto razy gorszym sprzęcie i miałem dobre wyniki, więc nie przesadzajmy.

Jest jednakże coś, na co mogę się z czystym sercem poskarżyć. Opaska, zwana też pałąkiem. Solidnie trzyma duże obudowy samych głośniczków (które, choć tłumią otoczenie wzorowo, swoje ważą) zwiększając siłę działającą na całą konstrukcję. Szlachetna ma głowa do najmniejszych nie należy i przy dłuższej nasiadówce czułem nad uszami bardzo nieprzyjemne ciśnienie. Szczególnie, że miałem pałąk rozsunięty na maksa – zwiększał się wówczas „kąt natarcia” bombowych obudów na boki głowy. Ale też i inna sprawa, że jedynym dotychczas wygodnym headsetem był dla mnie A4Tech HS-50 kalibrowany chyba na łbie krowy. Gdzie nawet ludzie nie podzielający mojego problemu ze znalezieniem wygodnej czapki stanowczo odczują nieprzyjemne naciski nad uszami. Tutaj znaczący minus.

Podsumowując, sprzęt to zacny. Turniejowicze docenią go w mig dzięki pilotowi na kablu (jednym ruchem maksujesz głośność np. gdy zostałeś na mapce sam na sam z przeciwnikiem) oraz świetnemu wygłuszaniu wrzasków widowni. Gracze domowi mogą się trochę bardziej męczyć – z definicji grają przecież dłużej na jednym posiedzeniu niż eventowicze. Po godzinie prawie na pewno będą musieli słuchawki na chwilę zdjąć aby dać odpocząć uszom. Pomimo tego jednakże, jest to wciąż oferujące dobre parametry sprzęt do znalezienia za mniej niż 150zł. Nie są to pieniądze małe, lecz jeśli gracz sporo i zależy Ci na profesjonalnym podejściu do swojego hobby – Creative Fatal1ty Gaming Headset jest tych pieniędzy wart.

No i do tego ten seksowny autograf przy prawym uszku…

Dane techniczne

Słuchawki

  • Przetworniki: 40-to milimetrowe magnesy neodymowe
  • Pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz
  • Impedancja 32 omy
  • Czułość (przy 1kHz): 110dB/MW

Mikrofon

  • Kondensator z funkcją redukcji szumów
  • Pasmo przenoszenia: 100Hz-15kHz
  • Impedancja: <10kohm
  • Czułość (przy 1kHz): -40dBV/Pa
  • Długość przewodu: 2.5 m (przewód z miedzi beztlenowej)
  • Wtyczki we/wy: dwie złocone wtyczki 3.5mm stereo minijack
  • Waga netto: 200g (bez opakowania)

Gwarancja

  • Roczna ograniczona gwarancja sprzętowa

Posty o podobnej tematyce:

  1. Test sprzętu: Creative Gigaworks T20 Series II
  2. Electronic Gaming Monthly żyje…
  3. Wielki Jesienny Konkurs Gemo! – Wyniki
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!

dodajdo

17 Komentarzy do “Test Sprzętu: Creative Fatal1ty Gaming Headset”

  1. Grz3chu mówi:

    Jak mi się moje obecne zepsują to może uderzę w coś od steelseries

  2. Jackaloppe mówi:

    Przy zakupie słuchawek dość często wracałem do tematu Creative’a Fatal1ty, ale pomyślałem, że mikrofon nie jest dla mnie priorytetem i mogę bez niego żyć. I co wybrałem? Sennheiser HD 202, z których jestem bardzo zadowolony. Co prawda muszę dawać odpocząć uszom co mniej więcej godzinę, ale mimo to zakupu nie żałuję.

    Co do recki samej w sobie – bardzo fajnie napisana, nieliczne błędy (pamiętam, że wyłapałem jeden), no i przede wszystkim ciekawa.

  3. Kradziej mówi:

    O, słuchawki. Lubię słuchawki. Słuchawki nie lubią mnie. BO WSZYSTKEI TRZY PARY JAKIE MAM W DOMU potrafią rozwalić się w przeciagu ~3 dni. ;)

  4. Jackaloppe mówi:

    O, czyli masz słuchawki od ~9 dni? :D

  5. Kradziej mówi:

    Nie no, to się stało kiedyś. Najpierw rozwaliła sie jedna para, potem druga, a żeby mnie jeszcze bardziej dobić – trzecia…

  6. Jackaloppe mówi:

    Wiem, wiem, żartowałem. A co do Twoich słuchawek: Może nie umiałeś się z nimi delikatnie obchodzić? Niektóre modele są tak delikatne, że trzeba naprawdę uważać zakładając je na głowę. :(

  7. DarthStan mówi:

    Miałem podobną sytuacje co kradziej, kupiłem nowego headseta ten sam model co poprzedniego(popsuł sie po prawie 2 latach użytkowania) wytrzymał łącznie 30 min. i urwałem przewód, chcąc przylutować przewód ze starego headseta9tego popsutego) rozwaliłem do końca nowego. Później kupiłem se ładnego Thompsona za 60 dych i co miałem go może z 2 miechy. teraz od gdzieś kwietnia mam genialnego headseta marki Apollo, wydałem na niego 10zł;).

  8. dr.zlo mówi:

    Przecież te słuchawki to najgorszy crap. Ludzie kupują ponieważ ma w nazwie Fatal1ty Gaming i łykają marketingowy bełkot. Uwielbiam sponsorowane recenzje.

  9. Kradziej mówi:

    Jackaloppe – miałem wtedy roczny headset, kilkumiesieczne nauszne przenośne (takie “z haczykami”) i “czopki”. W hedsecie poszedł wtyk (i ogolnie caly kabel się poluzował itp.), w haczykowaytch częśc mechaniczna, czyli obracane haczyki (ich największa zaleta :)), a w czopkach kabel. A, czopki miały już 2 lata ;)

  10. Ufnal mówi:

    dr.zlo – ok, to teraz prosimy jakieś konkrety, czemu te słuchawy są “najgorszym crapem”. I najlepiej jakiś dowód na poparcie mocno śmierdzącej tezy z ostatniego zdania :)

    A ja słuchawek nie używam, wystarczy mi mój były zestaw 4+1. Były, bo wskutek uszkodzeń kabli zostało mi przez lata 2+1.

  11. Sephirath mówi:

    Mi się każdy zestaw audio rąbie po roku-dwóch. Nie jestem ostrożny :)

    @dr.zlo -> argumenty poprosimy :)

  12. dr.zlo mówi:

    Miałem mnóstwo słuchawek w swoim życiu i mogę powiedzieć, że Fatal1ty to najbardziej wyrzucone w błoto pieniądze. Tyle co do grania mogą wystarczyć ale na pewno nie jest to świetna jakość a tyle co powyżej przeciętej. Co do muzyki to kompletnie beznadziejna jakość. Autor nie miał chyba na uszach słuchawek AKG czy Grado przy porządnym wzmacniaczu czy lepszej karcie muzycznej. Podsumowując, są to przeciętne słuchawki z marketingową nazwą.

    Co do sponsorowanego newsa, to pomyślmy: napiszesz nam fajna recenzje o słuchawkach a my damy jeden egzemplarz na potrzeby konkursu. Oki? Ok. Cóż za rzetelność.

  13. Sephirath mówi:

    @dr.zlo – fakt. Powyższa recenzja opiewa same zalety słuchawek i kończy się linkiem do sklepu, gdzie można je nabyć. Nie no, odkryłeś nasze niecne zamiary.

    Jak chcesz to mogę Ci skołować opinie dwójki znajomych z mojego najbliższego otoczenia korzystających z recenzowanego sprzętu, jeden nazywa je “zajebistymi”, drugi nie zgłasza (poza tym delikatnym wytłumianiem) żadnych dodatkowych skarg. Ale jasne, przecież i tak nam nie uwierzysz. Co za rzetelność.

    W jednym masz tylko rację, nie miałem słuchawek klasy tych, o których wspominasz nigdy. I co w związku? Gdyby porównywać każdy samochód do Rolls Royce’a Phantoma Dropheada to nawet najlepszy Pontiac zostałby nazwany śmieciem. Relatywność to podstawa oceny.

  14. dr.zlo mówi:

    @Sephirath każde za pierwszym razem słuchawki (nie z marketu) są zajebiste :)

  15. Ufnal mówi:

    Hej, dr.zlo, to w końcu “najbardziej wyrzucone w błoto pieniądze” czy “przeciętne słuchawki”? “Beznadziejna jakość” czy “powyżej przeciętnej”? :)

    A Seph akurat [uwaga, redakcyjne ploteczki!] doprowadza muzykomanię (bo “melomania” to na niego zbyt szlachetne słowo ;)) do rangi sztuki i słucha muzyki przez różne urządzenia niemal cały czas, więc mogę ręczyć, że trochę już sprzętu zna i byle czego by nie polecał.

  16. dr.zlo mówi:

    @Ufnal czytaj w kontekście.

    Widzę też, że macie tu niezłe kółeczko adoracji… heh.

  17. Ufnal mówi:

    @dr.zlo – w kontekście czytam, że sam nie wiesz, jakie te słuchawki są i jak je określić :)

Skomentuj