Odyseja internetowa #4 – ‘Kręcimy pornola’

Odyseja Internetowa

Sex, drugs and Rock and Roll. Wiecie co, to wszystko jest w Internecie. Oczywiście od lat jest też obecne w kinie i telewizji, więc nikogo chyba nie dziwi, że trafiło również do sieci. Tyle że przez ostatnich czterdzieści lat hasło się nieco zdewaluowało. Rock and Roll nie jest już zakazaną muzyką zbuntowanej młodzieży, narkotyki to wstydliwy problem, a seks jest taki jak zawsze.

Czy na pewno? Moment, kiedy kobiece akty ze sztuki przerodziły się w „świńskie obrazki” to dziewiętnasty wiek, kiedy na kartach pocztowych najpierw umieszczano szkice pań w negliżu, a później fotografie. W zasadzie nagie kobiece ciało eksponowane nie dla walorów estetycznych, ale dla podniety towarzyszyło nam przez cały wiek dwudziesty. Jednak pojawienie się Internetu i rozwój technologii komputerowych i sieciowych doprowadziło do sytuacji wręcz absurdalnej. Był taki okres, w czasie którego wpisanie do wyszukiwarki niemal dowolnej frazy kończyło się „wysypaniem” na pierwszych kilkunastu (o ile nie kilkudziesięciu) pozycjach stron erotycznych i pornograficznych. Z czasem obostrzenia reguł wyszukiwania ograniczyło ten problem. Jednak nadal są słowa czy frazy które dają podobne wyniki, chociaż uczciwość wymaga dodać, że głównie przy wyszukiwaniu grafik.

W tej kategorii znalazły się niemal wszystkie anglojęzyczne imiona żeńskie. Niewiele lepiej jest z nazwami pomieszczeń. Krótko mówiąc, właściciele i administratorzy tego typu stron nadal mają szansę na zaskoczenie niczego nie spodziewającego się internauty.

Sytuację w znacznym stopniu pogarszają również wszelkiego typu chaty oraz blogerzy, którzy poświęcają swój internetowy kącik takiej tematyce. Wraca tu temat poprzedniej „Odysei”, czyli społeczności. Czy bandy napaleńców, dla których znajomość kobiet sprowadza się do nazwisk w stylu .jpg i .wav i wypowiedzi w rodzaju „Cześć, jestem Jaś i mam 20 cm” można uznać za specyficzną społeczność, czy raczej za grupę upośledzonych towarzysko idiotów?

Oczywiście, wbrew temu co napisałem wyżej, problem nie dotyczy tylko facetów. A w zasadzie prawdopodobnie nie dotyczy tylko facetów. Blogi wprost roją się od żeńskich profili, na których uprawia się słowny ekshibicjonizm. Gdzie, z kim, ile razy, jak było i jak ciężko usunąć nasienie z włosów. Cholera, to nie ma nawet nic wspólnego z erotyką, jest zwyczajnie obrzydliwym przejawem trollowania. Może jestem odrobinę staromodny, ale jak coś zachowuje się, pokazuje i wypowiada jak szmata to dla mnie jest szmatą.

Odyseja internetowa #4

Zresztą poziom ekshibicjonizmu od upowszechnienia się YouTube przechodzi wszelkie pojęcie. Ilość materiałów z rozbieranymi scenami emitowanymi przez prywatne osoby, jeżeli nawet nie dorównuje profesjonalnym porno stronom, to i tak jest olbrzymia. Czasami jest to sposób na zemstę na partnerze, ale często jakiś niezrozumiały pęd do „popisania się”. O ile w przypadku faceta może to być jeszcze zrozumiałe, bo wyraża typową postawę „ej, patrzcie ale ze mnie twardziel”, o tyle w przypadku kobiety…

Mówi się o tym wszystkim cyber-sex, ale powiedzcie mi, czy według was ma to cokolwiek wspólnego z seksem? Bo jak dla mnie ani odrobiny. Żadnej intymności, o bliskości drugiej osoby nie wspominając. Zapomnijmy też o zmysłowości czy doznaniach czysto estetycznych. Równie podniecające i zmysłowe powinno być w takim wypadku oglądanie tablic anatomicznych. Uwierzcie mi – przygotowując ten tekst musiałem obejrzeć wiele rzeczy, które budziły raczej obrzydzenie niż podniecenie, a zdarzyło mi się też przeczytać wypowiedzi, które budziły tylko politowanie. Poziom „dyskusji” uczestników takich „społeczności” rzadko odbiega od stereotypu w stylu: „ale bym cię wyłomotał”.

Trafiają się czasem rodzynki, gdzie mimo zadeklarowanego profilu forum czy chatu ma on mało wspólnego z „seksem”. W takich miejscach osobnicy składający deklaracje w stylu „może mały cyberek” są zwyczajnie zlewani lub informowani, że może znaleźli by sobie inny, bardziej pasujący do ich poziomu kącik. Są to raczej miejsca, w których ludzie podchodzą do rozmowy na zasadzie wymiany poglądów bez tabu. W większości to jednak grupy wysoce hermetyczne, dla których słowo „seks” stanowi pretekst do znacznie subtelniejszego kontaktu.

Niestety, to drugie podejście to rzadkość, co z kolei wywołuje u niezorientowanych (vide „nasz” były pan premier) wrażenie, że Internet to śmietnik (niestety w miarę prawdziwe), a wszyscy internauci to zboczeńcy. Gdzieś przeczytałem opinię (nie wiem czy popartą odpowiednimi badaniami), że co trzecia strona w Internecie jest porno. Cóż, nie ma nic dziwnego w tym, że Internet jako medium jest pełne seksu, ba, rzekłbym nawet że jest to naturalne, osobiście jednak jestem często zażenowany i załamany jego jakością.

Mówi się, że jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o seks lub pieniądze. A w tym wypadku, przynajmniej teoretycznie, o jedno i drugie. Tyle że o ile pieniądze związane z sieciowym „pornobiznesem” są jak najbardziej realne, o tyle seks, cóż…

Posty o podobnej tematyce:

  1. Odyseja internetowa #3 – Czy gracz to też człowiek?
  2. Odyseja internetowa #6 – Medialne fenomeny
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!

10 Komentarzy do wpisu “Odyseja internetowa #4 – ‘Kręcimy pornola’”

  1. AngRoss pisze:

    Nie zapominajmy o takich elementach jak rzeczywscie piękne, zmysłowe akty które także mają swoje miejsce, tyle, że nie na http://www.freemegoporn.xx.com a raczej na http://www.deviantart.com.

    Kolejna rzecz – gwiazdeczki fotki/naszej-klasy które z chęcią rozbierają się (choć zwykle nie do końca) przed aparatami telefonów i webcam’ami wrzucając taką „tffurchosc” do sieci. Na moje oko – przyszła gwiazda porno ;) ale zaraz… to dotyczy większosci… Aż strach pomyslec jak będzie wyglądał swiat za 10 lat. Uliczne orgie? Spoko. Ale marihuana będzie ciągle nielegalna :)

  2. Sephirath pisze:

    Mocny temat, ale w paskudny sposób „aktualny”. Nie ma serwisu humorystycznego w tym kraju, który by nie miał choć jednej kompilacji „durnych fot” z naszej klasy. A takowe to w 85% nawpółrozebrane kretynki. Z 15 procentami opalonych pakerów.

  3. Odyseusz pisze:

    AngRoss -> jak napisałem (może trochę niewyraźnie :D) subtelne i estetycznie akceptowalne fotki to inna sprawa. Takie mogą mi się podobać, ba mogę bez skrepowania stwierdzić, że nawet je lubię. Jednak ile przypada obleśnych pornosajtów na każdą stronę w stylu DeviatArt?
    Sephirat -> znaczy się to nie ja jestem niedzisiejszy, to faktycznie jest tak, że ekshibicjonizm nie stał się normą. Co za ulga.
    Co do samej naszej-klasy – jeden z zaplanowanych tekstów ma być poświęcony stronom-fenomenom. Musicie się jednak uzbroić w cierpliwość, najpierw czeka was rozprawka o cenzurze. Tak, tak – najwyższy czas na nią :P.

  4. Sephirath pisze:

    Każdy fenomen można dobrze wykorzystać – vide nasza akcja łączenia Graczy czytających. Ale żeby został fenomenem trochę idiotów nań potrzeba koniecznie :P

  5. AngRoss pisze:

    Jestem ciekaw gdzie znajdują się te miliony pornouserów – ludzi którym podobają się te strony. Znacie kogos, kto nie wyobraża sobie popołudnia bez pornola? A ktos musi to napędzać.

  6. Ufnal pisze:

    Przyznaję, że nie przeczytałem jeszcze całego artykułu, ale jako użytkownik DeviantArtu pozwolę sobie wyprowadzić Cię, Odysie, z błędu. Subtelne i akceptowalne fotki na tym serwisie to wcale nie norma, niestety. Zdarzają się nawet takie z telefonów. Plus formuła „trochę nagiego ciała + krew [sztuczna] + mhrockny strój i makijaż + photoshop = Mroczny I Ponętny Anioł Krwi, Rozkoszy I Ciemności 117 = zachwyt mas” zdaje się niestety sprawdzać :(

  7. Odyseusz pisze:

    Ufnal_> rany, chcesz żebym do reszty stracił wiarę w ludzi jako gatunek? Może jeszcze powiesz mi że „Mari Curie-Skłodowska też była kobietą”?

  8. Ufnal pisze:

    Była, była. Wiem, to boli, ale prawdę trzeba w końcu ujawnić.

  9. Dzikq pisze:

    Deviantart – to jest ten ocean smieci w ktorym mozna znalezc niesamowite perelki i nagie zdjecia 17-latek ?

  10. Ufnal pisze:

    Dzikq – z grubsza. Acz z drugiej strony, jak wiesz jak i gdzie szukać, to znajdziesz perełek więcej niż śmieci 17latek. O ile oczywiście na tym Ci zależy :)

Skomentuj!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>