Odyseja internetowa #3 – Czy gracz to też człowiek?

Odyseja Internetowa

Kocham ten termin, tak ślicznie brzmi – społeczność internetowa. Z drugiej strony traktuję go niemal tak samo jak zwroty w stylu „cofnąć się do tyłu”. Gramatycznie może i poprawne, ale pod względem logiki nadające się tylko na śmietnik. No bo co to niby jest owa „społeczność internetowa”? Jasne, można odrobinę poszperać w słowniku do socjologii, ba, dało by się nawet znaleźć grupę socjologów, którzy swoje badania koncentrują wokół tego właśnie terminu. Cóż, moje poszanowanie i poważanie dla tej akurat gałęzi nauki jest co najwyżej mizerne. Na szczęście nie o socjologii i socjologach miałem pisać. Postaram się rozważyć temat na tak zwany „chłopski rozum”. No, może trochę podbuduję go „socjologicznym bełkotem”.

Społeczność (nie mylić z grupą społeczną) jest to grono osób połączonych wspólnymi zainteresowaniami, celami, poglądami oraz, zazwyczaj (choć nie zawsze), wspólnymi korzeniami. Przeważnie ich zainteresowania wiążą się w jakiś sposób z wykształceniem i wychowaniem, jakie odebrały. Dość często osoby związane z daną społecznością przynależą do niej nieświadomie, niezależnie od swojej woli, nie zdając sobie z tego w pełni sprawy lub nie przejawiając zainteresowania owym faktem.

Spokojnie, już przechodzę do przykładów. Posłużymy się tu modelowym wzorcem. Tak zwana społeczność wiejska – jej członkowie w związku z odebranym wychowaniem i wykształceniem są niemal automatycznie do niej przypisywani. Ich identyfikacja przynależności w najlepszym wypadku sięga stwierdzenia „no jestem chłopem” – oczywiście może się ono zmieniać w znacznym stopniu wraz z odebranym wykształceniem. Zaś ich wybór ograniczony jest przez tradycję, jak i opisywaną w podręcznikach do socjologii „presję środowiska”. Zaś członkowie internetowych grup społecznych przyłączają się do nich świadomie i z własnej woli.

Również podział na klasy społeczne w przypadku Internetu staje się co najwyżej tłem dla działalności danej komórki użytkowników. Widać to zwłaszcza w przypadku portali i forów hobbystycznych, nieco mniej na przykładzie stron specjalistycznych i zawodowych. Wyznacznikiem możliwości przynależności do danej grupy staje się dostęp do Internetu, a nie stały podział na inteligencję, robotników i chłopstwo. Oczywiście intensywność korzystania z niego i jakość wypowiedzi w sieci mogą być warunkowane przez warstwę społeczną z której wywodzi się dana jednostka, jednak nie musi i na ogół nie ma to nic wspólnego z jej przynależnością do wybranej grupy zawiązanej w sieci.

Nieco lepiej wypadają „społeczności internetowe” w zakresie wspólnych zainteresowań, poglądów i celów. W zasadzie to one sprawiają, że dana grupa w ogóle zostaje zawiązana. Ideowo, fora służą poszerzaniu własnych horyzontów i samodoskonaleniu się w wybranej przez użytkowników dziedzinie. Ba, dość często nawet im się to udaje. Ale czy dopełnienie jednego elementu składowego pozwala na uprawomocnienie całego twierdzenia? Czy na tej podstawie można uznać, że gromada ludzi skupionych wokół jakiegoś forum jest społecznością? Moim zdaniem nie. To trochę tak jakby mówić, że pies to też wilk.

Odyseja internetowa #3 - Czy gracz to też człowiek?

Wszystko pięknie i ładnie, ale tylko do chwili, kiedy nie weźmiemy pod lupę gildii i klanów gier sieciowych. Tu pojawia się jeszcze jeden czynnik, który należy rozważyć, mianowicie przynależność do grupy nazywanej graczami. Ba, jak się uprzeć można nawet doszukać się dla jej członków wspólnych korzeni i schematu rozwoju. I cała teza mówiąca, że użytkownicy sieci nie tworzą społeczności, nagle bierze w łeb. No chyba, że obudujemy to założeniem, iż jest to wyjątek potwierdzający regułę. Ale jeżeli jestem w stanie znaleźć wspólny mianownik dla graczy, to może w innych wypadkach też on istnieje, tylko ja go nie dostrzegam?

Wątpliwości jednak znikają, kiedy człowiek patrzy na portale masowe. Gdzie i owszem, fora podzielone są tematycznie, jednak społeczność w zamyśle mają tworzyć wszyscy użytkownicy. Znajdziemy tam i Kowalskiego, rolnika z Robertówki jak i Prezesa Kowalskiego zarządzającego międzynarodową spółką. Najmłodsi użytkownicy będą mieli po 12-13 lat, a najstarsi gdzieś koło 70. Łączy ich tylko jedno – dostęp do Internetu.

W efekcie przeciętne masowe forum przypomina grecką agorę i londyński Hyde Park skrzyżowane ze sobą. Każdy ma prawo wygłosić swoją opinię, niezależnie od tego jak wielkim jest oszołomem, a że nie jest ona zupełnie związana z tematem dyskusji to nie mówcy problem. Że go nazwą trollem, a co to szkodzi, najwyżej zbluzga kogoś, a że może to doprowadzić kogoś do załamania nerwowego, psu, to nie on będzie płacił za terapeutę. Przecież w mordę od nikogo nie dostanie. Taka postawa nie jest, niestety, rzadkością.

Posty o podobnej tematyce:

  1. Odyseja internetowa #2 – o sztuce żeglowania (Troll steruje!)
  2. Odyseja internetowa #4 – ‘Kręcimy pornola’
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!

5 Komentarzy do wpisu “Odyseja internetowa #3 – Czy gracz to też człowiek?”

  1. Sephirath pisze:

    W dobie lansowania Web 2.0. praktycznie WSZYSTKO ma społeczność… Taką, lub inną. Teraz tylko pytanie – czy aż taki rozpad na części pierwsze jest oznaką łączności czy też – ekhm – rozpadu?

  2. Ufnal pisze:

    Społeczność, na zdrowy, ludzki rozum, niekoniecznie musi wywodzić się z jednego środowiska. Przykładem choćby grupy związane z ruchami religijnymi czy społeczności akademickie.

    A w ogóle, to moja prywatna definicja społeczności to „grupa ludzi, którzy uważają, że coś ich łaczy jako grupę odróżniającą się od reszty społeczeństwa” – i wg tej definicji społecznością są nie tylko gracze, ale też choćby ludzie skupieni wokół DeviantArta, DigiArta i podobnych portali, tudzież wokół Poltergeista, Gildii, Carpe Noctem i Valkirii. Każda strona tematyczna posiadająca w miarę żywe forum i grupę lojalnych, identyfikujących się w jakimś stopniu z nią czytelników – to swoista społeczność, nie?

  3. Odyseusz pisze:

    Ufnal -> No i tu pojawia nam się kwestia rozróżnienia między grupą społeczną, a społecznością (wiedziałem że będzie z tym problem). Grupa społeczna z założenia jest niewielka i mało zróżnicowana – jednolity system wartości, wspólne cele, zwykle wyraźna hierarchia itp. Społeczność to zbiorowisko zwykle sporo większe i niejednolite, ale musi istnieć wyraźny czynnik ją wyróżniający. Społeczność może/nie musi/ dzielić się na grupy.
    Sephirat -> Temat który poruszyłeś mógłby stanowić wyjście do bardzo obszernej dywagacji związanej z procesami kształtowania się całych narodów. Może kiedyś na ten temat porozmawiamy.

  4. Ufnal pisze:

    Odyseusz -> Czyli, podsumowując, grupa ludzi zebrana wokół konkretnego serwisu to społeczność, grupa społecznościowa czy teletubisie?

  5. Odyseusz pisze:

    Ufnal-> Jak widać, stosowanie terminów socjologicznych, wymyślonych do badania „normalnych” społeczeństw, w dzisiejszych czasach czasami stanowi niezłe wyzwanie :) Grupa ludzi zebranych wokół jednego serwisu, takiego jak np. Onet, to jego użytkownicy, i tyle Ale już grupa stałych użytkowników serwisu „Onet Pies” może kandydować do miana społeczności; łączy ich nie tylko dostęp do sieci i korzystanie z konkretnego portalu, ale i wspólne zamiłowania, często też poglądy na pewne sprawy, sposób spędzania wolnego czasu, i, ogólnie, pewien zbliżony styl życia.
    Na początku istnienia Internetu jego użytkownicy rzeczywiście stanowili swego rodzaju społeczność, ale, że tak przypomnę, sieć nie była jedynym ich wspólnym mianownikiem. To byli głównie pracownicy uczelni, na których powstawały pierwsze serwery. Kiedy Internet „trafił pod strzechy” grono jego użytkowników rozrosło się, zróżnicowało – i, moim zdaniem, od tamtej pory przestało mieć sens mówienie o społeczności internetowej jako takiej.

Skomentuj!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>