
Netykieta, jak nietrudno się domyślić, to kompilacja słów net (z angielskiego „sieć”) i etykieta (sztuka wytwornego zachowania), czyli „jak zachowywać się kulturalnie korzystając z Internetu”. Niby taka prosta sprawa, a tak wielu jej nie pojmuje lub zwyczajnie olewa. Ale nie spieszmy się, po kolei.
Jak i w każdym innym przypadku, kontakty interpersonalne przez sieć wiążą się z wymianami opinii miedzy ludźmi, którzy mogą mieć – i często mają – zupełnie odmienne poglądy na omawiane kwestie. W przypadku kontaktów w realu zwykle staramy się aby nasze zachowanie i wypowiedzi były w miarę stonowane, przynajmniej jeżeli ktoś ceni sobie własne zęby. Jednak Internet, ze swoimi pseudoanonimowymi bytami, w wielu użytkownikach wyzwala to, co najgorsze. Istnienie netykiety to raczej sygnał dla użytkowników: ”hej, nie jesteś bezkarny, może byś uważał na to, co mówisz”.
Netykieta kieruje się, mniej więcej, normami przyjętymi w zwykłych kontaktach międzyludzkich, wzbogaconymi o zasady związane ze zjawiskami typowymi dla środowisk sieciowych. I tu zaczynają się schody. Już kiedy mówimy o normach społecznych pojawiają się rożnice: jedni mają na myśli zasady, które są nam wpajane od najmłodszych lat przez rodziców i nauczycieli; inni – te, które stosują w kontaktach ze znajomymi (a różnice mogą być spore…). Tak czy owak, kiedy mamy okazję popatrzeć na to, co się dzieje na wszelkiego rodzaju forach, to często okazuje się, że połowa z nas chyba nigdy nie odebrała odpowiedniego wychowania, a pozostali nie orientują się, jakimi regułami powinni się kierować w kontaktach z innymi użytkownikami.
Oczywiście to tylko ogólne zasady; w rzeczywistości, większość grup w sieci tworzy własne, skonkretyzowane reguły dla użytkowników czy członków, związane z jej wewnętrznymi ustaleniami. Wielokrotnie jednak widziałem zapisy w regulaminie jakiejś grupy dyskusyjnej wyglądające tak: „Punkt „X”: Przestrzegamy netykiety.”. Bądź tu mądry. Kieruj się ustaleniami danej grupy, ale sam sobie wykombinuj jakie one są. Oczywiście pewne rzeczy wydaja się oczywistę.
W kontaktach przez sieć mile widziane są zwroty grzecznościowe: „dzień dobry”, „cześć”, „dziękuję”, „proszę pana/pani”. Przyjęło się co prawda, że forumowicze, oraz członkowie list dyskusyjnych lub kanałów ircowych zwracają się do siebie z pewną poufałością, bez sztywnych formalnych zwrotów, więc niezależnie od przynależności społecznej, różnicy wiekowej lub płciowej zwracamy się do siebie per „ty”. Chyba że regulamin danej grupy wyraźnie określa inne normy w tej kwestii.
Spory nacisk w kontaktach przez sieć kładzie się na poprawność gramatyczną i ortograficzną wypowiedzi. Niestosowanie się do reguł językowych może narazić nas na śmieszność i zniechęcić innych użytkowników do kontaktu z nami. Wśród osób korzystających z sieci znaleźć można nawet pewną grupę, która potrafi się przyczepić do każdego zgubionego pojedynczego przecinka lub „ogonka”. Takie zachowania uznawane są za formę trollowania. Innym skrajnym podejściem do zasad pisowni jest forma zapisu kojarzona z „dziećmi neostrady”, czyli świadome olewanie wszelkich zasad związanych z gramatyką i interpunkcją. Zapewne widzieliście nie raz ten charakterystyczny „szlaczkowy” zapis: „NiEmIaŁeMdZiŚlEkCj”. O ile większość pozostałych zachowań jestem w stanie zrozumieć lub tłumaczyć je niewiedzą piszącego, to tej jednej formy nie znoszę, a wobec osób stosujących ją miewam naprawdę podłe i mordercze zamiary.

W zasadzie jeżeli uzupełni się to kilkoma informacjami odnośnie zachowań na jakie możemy się natknąć, staniemy się „lwami salonowymi” każdego Internetowego środowiska:
Flame – awantura na forum. Różnice światopoglądowe mogą doprowadzić do sporu, który w krótkim czasie bardzo łatwo przeradza się w słowną burdę. W takich wypadkach użytkownicy bardzo często i szybko zaczynają słowne wycieczki personalnie pod adresem adwersarzy. Dodatkowym a nieco wątpliwym etycznie rozwiązaniem jest zatrudnianie przez niektóre portale animatorów mających podkręcać atmosferę. Musi być to dość częsta praktyka, skoro kolejnym utartym terminem, na który można się czasami natknąć jest „control flame” (akcji takiej często towarzyszą obrazki opatrzone impactowym, agramatycznym napisem, podobne do powyższego – /Seph).
Prawo Godwina – Podczas przeciągającej się dyskusji w Internecie prawdopodobieństwo przyrównania czegoś lub kogoś do nazizmu bądź Hitlera dąży do 1. W realiach polskich owa reguła wzbogaca się oczywiście o porównania do komunizmu i elementów związanych z nim. W cywilizowanym świecie wyciagnięcie tego typu argumentu zwykło uznawać się za wyczerpanie tematu w którym go użyto z automatyczna porażką osoby która posunęła się do zastosowania go. Niestety Polakom czasami daleko do cywilizowanych zachowań.
Trollowanie – umyślne wywoływanie zamieszania na forach internetowych i listach dyskusyjnych, mające na celu skupienie uwagi na owym niedorobionym asie retoryki. Powstały chaos frustruje tą grupę użytkowników, którzy naprawdę chcieliby się czegoś dowiedzieć i/lub podyskutować z innymi. Jest to powód, dla którego działalność trolli uznawana jest za szkodliwą.
Poza wywoływaniem irytacji zjawisko to ma jeszcze jedna wadę. W sytuacjach, kiedy osoba zapodająca temat tworzy wątek, który budzi wątpliwości, zamiast uzyskania rzetelnej odpowiedzi naraża się na kpiny ze strony innych użytkowników. Narażenie się na śmieszność jest ryzykiem występującym zawsze, kiedy próbujemy zdobywać elementarną wiedzę w specjalistycznych środowiskach. Jednak to, co się dzieje w przypadku for dyskusyjnych i „lamerskich” pytań przekracza czasami „ludzkie pojmowanie”.
Dzieci neostrady – obecnie pejoratywne określenie dowolnego idioty, któremu wydaje się, że w sieci nie obowiązują żadne zasady. Źródło określenia jawnie dowodzi dwóch rzeczy: po pierwsze, że powszechny Internet nie jest aż takim dobrodziejstwem, a po drugie, że świat jest pełen idiotów.
Niektóre grupy użytkowników jako element netykiety stosują „czystość języka”. Jest to tak częste zjawisko, że część opensourcowych narzędzi administracyjnych dla for internetowych oferuje również możliwość tworzenia słowników zbanowanych lub zastępowanych wulgaryzmów. Jest to o tyle ciekawa sprawa, że niewątpliwie mamy tu do czynienia z klasyczną cenzurą. Jednak o cenzurowaniu danych internetowych opowiemy innym razem.
Następny odcinek już 10. Kwietnia.
Posty o podobnej tematyce:
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!
A propos prawa Godwina – http://xkcd.com/261/
bezsensowny artykuł. nie od tego jest ten serwis sorry
O, troll :)
Seph jest jak pan na H. w dodatku ten artykuł jest strasznie głupi jak wcześniej wymieniona osoba na S.
Dwa trolle!
Prawie jak w „Hobbicie” normalnie.
Ufnal to ty jesteś trzeci i mamy komplet.
Zabrakło informacji w „Dzieciach Neostrady”, mianowicie o IP które w Neo+ jest zmienne.
A o tym że normalni użytkownicy neostraty są bez powodu atakowani nie wspomnę…
Nikt (normalny) nie atakuje nikogo ze względu na jego ulubiony smak lodów ani źródło netu. Nie zmienia to faktu, że neostrada, jak i cała tepsa jest śmieszna, a wręcz żałosna. A zatem: śmiejmy się z neostrady a nie jej użytkowników :)
Poza tym, większość ludzi śmiejących się z dzieci neo sami nimi są…
AhA SePCH, m06em t4k 0d dZIsiaJ p154ć =*
SpOtShEtSheK :*
yApheerD00l3, C0wamM otv4la? 7o yAKHasz eΠD3mja?