Nadchodzi – Brűtal Legend

Nadchodzi - Brűtal Legend

Kradziej: Dzień dobry wszystkim! Jak już pewnie zauważyliście, dzisiejszy odcinek Nadchodzących różni się od pozostałych tym, że napisały go aż dwie genialne i wybitne osoby. Taka forma to zaszczyt, na który niewątpliwie zasłużył Brűtal Legend.

Któż nie zna Tima Schafera? Monkey Island, Grim Fandango, Full Throttle, Psychonauts – same świetne gry! Tym razem ten geniusz wskoczył w tematykę ściśle powiązaną z jego młodzieńczymi pasjami i akcję swojego nadchodzącego beat’em upa umiejscowił w świecie stosów czaszek, czarnych skór i pieszczoch… ale przecież także Seph odrobił zadanie domowe, zbierając pokaźną ilość informacji. Kolego redaktorze, jak przedstawia się fabuła zmierzającego na rynek killera?

Sephirath: Ciekawie. Eddie Riggs, technik jakiegoś Znanego Zespołu Heavy Metalowego, w wyniku bliżej niesprecyzowanego wypadku skrapia sprzączkę swego nieziemskiego pasa krwią. Budzi to zaklętego w metalu demona – i zaczyna się cyrk. Rogacz porywa naszego bohatera na Ziemię z okresu, gdy była ona jeszcze macierzą wszelkiego Metalu. Jego bogowie wybrali się dawno temu w podróż po różnych czasoprzestrzeniach (w międzyczasie docierając również na ziemskie płytki CD), krainą więc zajęły się różne paskudne stwory. A my dodatkowo zorganizowaliśmy im władcę.

Lecz jest promień nadziei! Legenda o prawdziwym bogu muzyki! Zgadnijcie któż taki może nim być…

Kradziej: Sherlock Holmes: Wybrańcem jest Eddie! Ten znawca okładek metalowych płyt odzyska świadomość w Temple of Omagőden, znajdującej się na szczycie… góry z czaszek, owiniętej w lateks! Tak oto bohater zaczął swój pobyt w epoce Metalu, bardzo różniącej się od epoki Rocka (teraźniejszość).

Świat stworzony przez Double-Fine jest połączeniem hołdu dla i satyry na cięższe brzmienia. Bogowie, opuszczając Ziemię, postanowili upamiętnić swój pobyt na niej. Pod ziemią rosną silniki, góry składają się z tysięcy ampów. Z drzewa zrobimy oponę do Harley’a albo busa, pajęcza sieć to materiał na struny, a prastarą brykę uruchomimy grając zabójczą solówę na gitarze!

Zaradny roadie nie wpada w panikę, ba, taki stan rzeczy nawet go cieszy. W końcu marzył o pobycie w podobnym miejscu od małego. Niedługo po rozpoczęciu gry zdobywamy topór i gitarę, czyli odpowiednio: Separatora i Clementine. Te dwa cacuszka bardzo nam się przydadzą w pomaganiu żyjącym w tej epoce ludziom.

Sephirath: I przechodzimy do lekkiej obawy dotyczącej tytułu. Czy nie będzie on zbytnio nastawiony na walkę? Znaczy, nie mam nic do walki – byleby nudno się nie robiło. Tak w ciszy marzę, że zrobią dużo minigierek (np. żeby odpalić super atak pojawia się gryf jak z Guitar Hero i musisz trzepnąć solóweczkę) – to by stworzyło z tej gry coś unikalnego i rozkochało w sobie graczy.

Nie wydaje mi się jednak, aby takie rozwiązania były w planach. Zanosi się na slashera, w którym jedynym celem zostanie horyzont a przeszkodami miliard przeciwników.  Z drugiej strony jest mowa o jakimś uruchamianiu przedmiotów, rozwoju… Czyżby aspekty RPG/przygodówkowe?

Nadchodzi - Brűtal Legend

Kradziej: Niestety (lub stety, rzecz gustu) o żadnych statystykach postaci nie wspomniano. Wiemy za to, że gra mocno czerpie z Viking: Battle for Asgard (otwarty świat, dużo wrogów), ale dodaje własne elementy.

Jeśli już o nich mowa – wspomnijmy o kozackich patentach, jakie zastosujemy podczas potyczek. O ile się nie mylę, wesprze nas ludzki ruch oporu, w tym pewna seksowna panna. Do tego rozwalanie wrogów podczas jazdy pojazdem, gitarowe solówki… dobrze mówię?

Sephirath: No to średni sobie wybrała przykład do naśladowania. Viking wybitny nie był, tak się składa. Ale, nie bądźmy przesadnie negatywni – w przygodach mroźnego zabijaki nie było wszakże METALU (jeeeej!), motocykla i laski. Ta ostatnia ma być taka, jak Gracze lubią najbardziej. Ten środkowy ma być szybki i powodować eksplozje mózgów u wyprzedzanych kierowców. Ten pierwszy zaś będzie w Brűtal Legend reprezentowany przez…

Kradziej: Lepiej zapytać, przez kogo NIE będzie reprezentowany! Na scenę (no dobra, do studia nagraniowego) wkroczą takie gwiazdy, jak Dio (Black Sabbath, twórca „devil’s horns”) , Lemmy Kilmister (Mőtorhead) i Rob Halford (Judas Priest)! Oraz najważniejsza persona – Jack Black. Spójrzcie tylko na szczwany ryjec Eddiego. Czyż nie przypomina on właśnie tego komedianta i muzyka? Bohater Pick of Destiny nagra na potrzeby gry ponad dziesięć tysięcy linijek tekstu. Próbki jego wypowiedzi mogliśmy już usłyszeć w trailerach i powiadam wam, brzmią one prześmiesznie. A to tylko wierzchołek góry lodowej. W Brűtal Legend ma udzielić się jeszcze więcej legend rocka i metalu.

Ci zacni muzycy udzielą swoich głosów na potrzeby najważniejszych postaci, ale nie zapominajmy o pomagających grającemu NPCach. Jako ochronę wynająć można między innymi headbangerów. Są to ludzie, których zmuszono do wieloletniej pracy w kopalniach, ale zapomniano wyekwipować ich w narzędzia. Biedacy nie mieli co począć, więc zaczęli kopać… głowami (i jak wam się to podoba, metale?)! W bitwach udzielą się także motocykliści (rzucają mołotowami), płacząca panna młoda (razi prądem) i roadies (ich amplitunery zwiększają moc gitarki Riggsa). Mało powalone?

Sephirath: Schizowe. Ale też niesamowicie… Jackowoblackowe. Może jestem odosobniony, może po prostu dziwny, ale obecność tej persony przy produkcji tytułu to dla mnie jeden z największych przedpremierowych plusów całości. Muzyko-aktora uwielbiam, większość jego piosenek przesłuchałem po wielokroć, podobnież ma się sprawa z obejrzeniem jego filmów. Choć tępe – mają coś w sobie. I chcę to samo zobaczyć także w Brűtal Legend.

Kradziej:  Nie pozostaje mi nic innego, jak się zgodzić. I w ten optymistyczny sposób zakończyć naszą rozmowę. Bo co możemy jeszcze napisać? Że po Timie Schaferze spodziewamy się najlepszego? Przecież to oczywistość. Że złożymy preordery na edycje kolekcjonerską, z dołączoną dwumetrową statuetką Eddiego? No ba!

Sephirath: Ja bym chciał jeszcze voucher do filmów w HD z Jackiem Blackiem. Ale okej, figurka zajmująca 1/5 pokoju to też jest to, na co czekamy!

Koniecznie polecamy naszą galerię obrazków z gry!

Powody podjarania:

- Jack Black + Tim Schafer; trzeba czegoś więcej?

- góra z kości owinięta w lateks!

- humor

Posty o podobnej tematyce:

  1. Okładka Brutal Legend ujawniona
  2. Fani Brutal Legend są… mistrzami gitary
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!

2 Komentarzy do wpisu “Nadchodzi – Brűtal Legend”

  1. DarthStan pisze:

    Kolejna gra która mnie nie kreci, ale zagrać pewno zagram.

  2. Ufnal pisze:

    A ja mam straszną ochotę zobaczyć, jak to wyjdzie. Spieprzą? Nie spieprzą? Może jakiś zakładzik na boku?

Skomentuj!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>