Nadchodzi – Assassin’s Creed: Bloodlines

Nadchodzi – Assassin’s Creed: Bloodlines

Niemalże od początku istnienia PlayStation Portable konsolce towarzyszą narzekania, jakoby nie posiadała własnych gier, jeno przenośne wersje pozycji z dużych sprzętów. Dla wielu ogromna wada, dla innych największa zaleta przenośniaka: WipEout w szkole, Burnout w parku, misyjka w GTA po pracy czy tekkenowy pojedynek z właśnie poznanym graczem w pociągu to bardzo przyjemne doświadczenia. A wszystkie wymienione gry są wysokiej jakości hitami. Jednak prawdziwy sprawdzian możliwości technicznych PSP i umiejętności programistów dopiero nadchodzi, a na imię mu Assassin’s Creed: Bloodlines.

Ustalmy coś na początku: Więzy Krwi NIE SĄ przeniesieniem („portem”) pierwszej historii z zabójcami w roli głównej na małą konsolę, tak jak AC2 nie można nazwać bezpośrednią kontynuacją oryginału z 2007 roku. To właśnie pozycja na PSP ma dokończyć wątek Altaira.

Po śmierci Roberta de Sable, templariusze wynieśli się z Ziemi Świętej i postanowili odbudować swoją potęgę, zaczynając od miejsca, w którym jeszcze są dość dobrze usytuowani – na Cyprze. Nasz bohater oczywiście rusza za nimi, a na wyspie szybko dołącza do ruchu oporu. Tym razem całą historię poznamy z punktu widzenia Altaira – Desmond Miles zwiał z Abstergo i jest zajęty odkrywaniem przeszłości Ezio Auditore de Firenze. Co dalej, możemy się tylko domyślać. Prawdopodobnie ujrzymy (w niedosłownym tego słowa znaczeniu) jak asasyn spłodzi potomka, a może będziemy świadkami śmierci protagonisty?

Nadchodzi – Assassin’s Creed: Bloodlines

Najważniejsza kwestią związaną z Bloodlines jest wykorzystanie mocy konsoli. Według deweloperów udało się przenieść praktycznie wszystkie najważniejsze mechanizmy z poprzedniej gry. Trudno się z nimi nie zgodzić: przenośny Assassin’s Creed wygląda świetnie, na dodatek oferuje aż dwa, w pełni otwarte miasta. Póki co można zobaczyć tylko jedna graficzną wadę: monotonia barw. Zamki są szare, a ich wnętrza niemalże pozbawione ozdób. Ot, tu stolik, tam stojak na broń, świeca gdzieś indziej. Nie obraziłbym się na większe urozmaicenie. Póki co nie widzieliśmy żadnych miast, oby w nich było trochę żywiej i bardziej „kolorowo”. Obawiać się można jeszcze o wielkość tłumów, jakie napotkamy w obydwu lokacjach. Mam nadzieję, że jedna z większych zalet „jedynki” nie straci zbyt dużo w Więzach Krwi.

Na pewno nie zmniejszą się umiejętności Altaira. Ba, będzie ich więcej – niektóre podłapał od swojego włoskiego potomka. Jedna z takich nowostek to ściąganie wrogów stojących blisko krawędzi murów – modna sprawa, Nathan Drake i Sam Fisher też to potrafią. W przeciwieństwie do pierwszej części serii, wszystkie narzędzia mordu znajdą się w naszym posiadaniu już od początku gry, dlatego też ważne było rozbudowanie systemu walki. Wiąże się z tym przede wszystkim większa liczba finiszerów, bo podstawa – skuteczny blok/unik i kontratak – pozostała taka sama. Poza skoczeniem za plecy oponenta możemy wbić mu nóż w stopę i poprawić kopniakiem w czerep, albo złapać za fraki i odrzucić, żeby zrobić sobie trochę miejsca na uniki bądź oszołomić resztę przeciwników. Podczas starć krew tryska gęsto, bo i główny bohater stał się nieokiełznany i bardziej brutalny.

Nadchodzi – Assassin’s Creed: Bloodlines

Zobaczyliśmy również fragmenty jednej walki z bossem. Nazywał się Muloch the Bull, był strasznie gruby i silny. Miał też dobry słuch – zachodzenie od tyłu nic nie dało, bo zwyczajnie chwycił skaczącego bohatera i sprowadził go do parteru. Żeby zakończyć życie łotra musimy unikać ciosów jego zaczepionej na łańcuchu, nabitej kolcami kuli. Po walce zabierzemy broń dla siebie, a nawet przeniesiemy do wersji Assassin’s Creed 2 na PlayStation 3. Ważnym aspektem gry będzie łączenie z nadchodzącą w listopadzie pozycją – ekwipunek kolejnych szefów i monety templariuszy (rodzaj znajdźki) przeniesiemy na Ezio. Natomiast jeśli Włoch zakupi lepszy pancerz, pasek życia jego przodka się wydłuży. Miło: lubimy, kiedy wierni fani konkretnych pozycji otrzymują bonusy za szczegółowe ich poznawanie.

Jak widać, Bloodlines zapowiada się na godną przenośną odsłonę sagi, wiernie przenoszącą jej założenia na handhelda. Wciąż nie mamy pewności, czy formuła dużej, otwartej gry sprawdzi się na mobilnej platformie. Jednak AC to nie pierwsza duża seria, która wita się z PSP, a otwarte światy już na tej platformie zwiedzaliśmy. Chociażby w dwóch częściach GTA. Deweloperzy twierdzą, ze mimo braku drugiego analoga i dwóch triggerów udało im się wykoncypować przyjemne sterowanie: za przykład podali obracanie kamery. Zrobimy to przytrzymując L i wciskając kwadracik lub kółko, czyli całkiem wygodnie. Misje także zostaną trochę zmienione (choć zachowają swój charakter), a idea małych zadań poprzedzających zabójstwa (podsłuchiwanie, wszczynanie zamieszek, kradzież, śledzenie) wydaje się idealnie pasować na piętnastominutowe partyjki. Przygotowania w autobusie, a właściwa akcja na wygodnej kanapie? Czemu nie!

Powody podjarania:

- AC na PSP

- Kontynuacja wątku Altaira

- Lubimy otwarte gry

Posty o podobnej tematyce:

  1. Nadchodzi – Assassin’s Creed 2
  2. Assassin’s Creed 2 opóźniony dla PC
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!

4 Komentarzy do wpisu “Nadchodzi – Assassin’s Creed: Bloodlines”

  1. Dulak pisze:

    gdybym miał psp to na pewno bym kupił

  2. Bracio pisze:

    Choć nigdy mnie AC nie kręcił gra zapowiada się ciekawie. Zastawia mnie jaka będzie sprzedaż.

  3. AngRoss pisze:

    Hmm, ZABIJAĆ w drodze do/ze szkoły? Czemu nie :D

  4. donard pisze:

    Dla tego skombinuję sobie psp.

Skomentuj!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>