
…ale co to za życie! Wciśnięty, na przykład, do jabłkowego telefonu… Po kolei. Pamiętacie, co stało się z papierowym wydaniem ważnego, amerykańskiego periodyku, jakim był (jest?) EGM? Wydawanie wersji „papierowej” wstrzymano, zaś prenumeratorzy w zamian dostali prenumeratę Maxima. I tak oto gorące rozkładówki z Marcusem Fenixem zamienione zostały na obsceniczne fotki z przywdzianymi w kawałki szmatki i sznurka paniami. Krótko mówiąc: skandal.
Jednak EGM, który budował sobie przez wiele lat swoją markę, nie sprzedaje skóry tak łatwo. Magazyn ma być wkrótce ponownie wydawany i wprowadzony do sprzedaży, tyle że w zupełnie innej formie. Co to oznacza? Steve Harris, założyciel oryginalnego magazynu, opowiedział nieco na temat nowej inkarnacji pisma:
Nowy Electronic Gaming Monthly przeniesie treść magazynu z druku na komputer, a stamtąd na urządzenia przenośne.
Harris argumentuje ten krok faktem, że coraz więcej osób używa takich urządzeń jak iPhone do czytania treści na stronach internetowych bądź ebooków. Oznacza to rozszerzenie klasycznego modelu pisma o profesjonalnie przygotowane materiały audio i wideo.
Wygląda na to, że znów miliony amerykańskich gamerów będą mogli chwycić swój ulubiony miesięcznik w dłonie – choć raczej nie powieszą go na gwoździu w toalecie. W sumie fajnie, ale ja tam lubię się czasem sztachnąć zapachem farby drukarskiej, unoszącej się nad świeżo zakupioną gazetką.
Posty o podobnej tematyce:
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!
My, sentymentaliści… :D
Jeżeli chodzi o czytanie to jestem staromodny. Marzy mi się Gemono w wersji papierowej ;)