Dyskusja #1

Dyskusja!

Sephirath: Witamy w pierwszej odsłonie Dyskusji, czyli naszego podcastu marki „cisza absolutna”. Na samym początku chcielibyśmy się skupić na tym co dotyczy premier zapowiedzianych na najbliższe burzliwe miesiące. Każdego roku jest coraz gorzej, w 2007 byliśmy pewni przebicia wszelkich granic ekstra gier. Jesień 2008 podniosła tę poprzeczkę wyżej. Zapowiedzi na okres po_październiku 2009 przyprawiają o arytmię serca.

Pomijając obowiązkowe killery, najbardziej czekam na produkcje ekskluzywne wciąż żywotnemu PSP (więcej o tym w osobnym artykule) oraz te mniej codziennie – na przykład dobrze brzmiący Brutal Legend. Świat hard rocka i metalu, walka gitarą, dobre riffy i patronat Tenacious D (tak! TAK!)? To musi się udać!

Kradziej: Po pierwsze, także się przywitam: cześć. Po drugie: nie byłbym taki pewien, czy co roku jest, hehe, „gorzej”. Jasną sprawą jest to, że w 2008 dostaliśmy wiele hitów, sporo z tych gier będziemy jeszcze długo wspominać i ogrywać, ale porównanie z rokiem z siódemką na końcu przegrywa. Jeszcze te 365 (nie chce mi się liczyć, a tak każdy zrozumie) dni temu dostaliśmy Call of Duty 4. Ta gra miała ogromny wpływ na cały gatunek FPSów i sposób, w jaki są one dziś postrzegane. Do tego dorzućmy kolejne części gier z najzacniejszych serii: Halo 3, Super Mario Galaxy, i Half-Life 2: Episode 2. Japończycy otrzymali tytuł ze swojej ukochanej „serii w serii”. Crisis Core, znaczy się. W sieciowe shootery z tamtego okresu ludzie grają do dziś MIMO TO, że ukazały się ich kontynuacje!Oczywiście nie mówię, jakoby już miniony rok byłby kiepski, jeno niektóre tytuły nie zagrały tak, jak powinny. Sony wolało wrzucić więcej kasy na konto Guerrilla Games, zamiast do traktowanych po macoszemu Insomniaców. Poskutkowało to tym, że Resistance 2 jest, jaki jest – bardzo dobry, ale „to jednak nie to”. Po drugiej strony barykady zaś sytuacja wysoce podobna – Horda w Gears of War 2 jest cudowna, ale to, co zachęciło do kupna najwięcej osób – multiplayer – szwankuje. Mój wniosek brzmi: końcówka roku ubiegłego rzeczywiście była świetna, ale jednak nie aż tak gorąca jak dwa lata temu.Odstawmy na bok jakieś tam Call of Duty (co to za gra w ogóle jest?! phi),

Sephirath: … Powiedział.

Kradziej: …jakichś Cliffów Bleszinskich, jakieś Portale i Mistrzów Szefów, gdyż nadchodzi prawdziwy killer – Brutal Legend.

Dyskusja #1 - Brutal Legend

Sephirath: Od Portala to się odsuń bo pogadamy za kulisami. Co do nowego wcielenia Jacka Blacka – masz rację. Choć na mojej przypiętej do monitora karteczce „Kupić – 2009” takie tytuły jak Heavy Rain, God of War III widnieją już od dawna, od pierwszych zapowiedzi Brutalnej Legendy również i ona dołączyła do zacnego grona potencjalnych ssaczy kasy z mego portfela. A tuż obok tytułu malutki pentagramik. Słuchaj, czy to nie jest dziwne? Że w zestawieniu pełnym dopieszczonych kontynuacji, genialnych marek i nieziemsko kuszących molochów wydawniczych taką wodę z mózgu robi nie taki znowu ogromny projekt przygotowywany przez, bądźmy szczerzy, raczej niszowe studio?

Kradziej: Źle na to patrzysz. Brutal Legend to nie niezbyt ogromny projekt niszowego studia, o nie. To kolejny tytuł jednego z bardziej zasłużonych twórców gier w historii – Tima Schafera. To właśnie dzięki niemu mogliśmy zagrać w między innymi Full Throttle, The Secret of Monkey Island, Grim Fandango i Psychonauts! Nawet IGN go docenił, umiejscawiając na 21. Miejscu w rankingu Top 100 twórców gier wszechczasów. Gosć wyprzedził między innymi Fumito Uedę! Czy to nie jest jakiś zwiastun jakości?

No i jeszcze jedno – Heay Rain i God of War III? Sądzisz, że ukażą się w tym roku?

Sephirath: Schafer nie tworzył naprawdę czynnie od wielu lat. No i we wspomnianą przeze mnie wyżej niszę, trudno to inaczej nazwać, sam się wgramolił. Psychonauts jest świetne, ale nie ma nic wspólnego z tym co (w swojej krótkowzroczności) oczekują ludzie. Gdyby bohaterem tej gry była cycata pani detektyw a gra oferowała bogaty aspekt społecznościowy to studio kojarzono by z każdej strony. Takie czasy.Co do Heavy Rain i God of War III – Sony musi mieć przygotowane parę kilerów, które podtrzymają wysoką sprzedaż po premierze Killzone 2. Nie wydaje mi się aby oba te tytuły wyszły w tym samym czasie, nie jestem jednak znowu jakimś tytanem analizy rynku, aby móc domniemywać co zrobi taki gigant. Jedną z tych gier zobaczymy do grudnia praktycznie na pewno. I ja wolałbym aby były nią przygody Kratosa. A Twoim zdaniem?

Kradziej: No, prawda, że Sony wspominało nawet bodajże o wydaniu God of War III już w tym roku, ale BARDZO możliwe, ze chodzi o rok fiskalny – a ten dla japońskiego giganta się kończy dopiero w 2010.Kolejna sprawa jest taka, że z Heavy Rain może być jak z Brutal Legend. To raczej gra skierowana do hardcore’owców, osób smakujących gry i dostrzegających takie innowacje jak pomysłowe sterowanie (a’la wyścigówka). A wszystko po to, żeby gra sprawiła jak najbardziej filmowe wrażenie. Z kolei przeciętny, powiedzmy, John, wolałby zobaczyć w kinie Step Up 3, zamiast pozachwycać się możliwością tworzenia praktycznie własnej fabuły w HR.

Pozostaje jeszcze pan Schafer, który wcale nie „nie tworzył czynnie od wielu lat” – jego ostatnie dzieło to Psychonautsi, wydani w roku 2005.

Natomiast gdybym miał wybierać miedzy Heavy Rain a Kratosem, to miałbym dość ciężki orzech do zgryzienia. Z jednej strony kontynuacja znakomitej serii, z drugiej – projekt, który może przewrócić całe industry do góry nogami. Tylko błagam, niech teraz w God of War progresja będzie wyglądała sensownie. Duch Sparty biegający w te i w tamte bez żadnego pomysłu zawsze wydawał mi się dziwny.

Dyskusja #2 - Kratos

Sephirath: Ooo, człowieku. Kratos to dla mnie czysta adrenalina, niczym nie skażona męska siła i wściekłość. Rzadka szansa aby w zaciszu swojego pokoju sprawdzić się jako krwawy mit, legenda urywająca głowy i trzaskająca kręgosłupy. I tak, wiem, bywam bezkrytyczny. Sony coś dla nas przygotuje. Podobnież jak i Microsoft lub – o zgrozo – Big Ninny.

Nie ma co zawczasu panikować – przejrzałem niedawno Internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu Most Anticipated Games Of 2009. Zestawienia „Top 100” wyglądają ciekawie, „Top 50” niezwykle kusząca a – ostatecznie – „Top 10” najzwyczajniej w świecie zrywają z czół bojownicze kaszkiety. Na każdej z platform zanosi się istny festyn, przy czym PlayStation 3 zdaje się na tę chwilę mieć najbardziej przygotowanego seta wydawniczego.

Ale, o czym warto wspomnieć – rynek zaczął w ciekawy sposób reagować na to co się dzieje dookoła. Sony w końcu wraca do PSP i zaczyna konkretny dialog z deweloperami w temacie PS3, Microsoft ewidentnie nakręca silnik na coś potężnego. Nintendo zaś chyba samo zauważa, że dławienie się popierdółkami to nie jest wyjście.

Kradziej: O PSP to już nam artykuł skrobnąłeś, ale sam postaram się coś o konsolce powiedzieć. Jestem jedną z tych niewielu osób, które nie uważały PSP za martwe NIGDY, gier na nie bardzo dobrych też znalazłem sporo. Na początku 2009 roku czekałem na kilka tytułów na ten sprzęt: Disgaea 2 (a w jedynkę jeszcze nie grałem, takie zaległości mam!), Resistance Retribution, Ushiro, Dambol Senki, Dissidię, Kingdom Hearts (błagam, żeby nie były zbyt podobne do Crisis Core’a), 3rd Birthday i Patapony 2. Teraz do listy dołączył MotorStorm, który na pewno dzielnie stawi czoła mocnej arcade’owo-racerowej reprezentacji handhelda Sony – Wipeout i Burnout. Rock Band to to, o czym marzyłem od dawna. Guitar Hero na DSa niezbyt wypaliło, nie oszukujmy się. Już po pięciu piosenkach nie czułem palców, sam dobór utworów też nie powalał. RB natomiast nie bawi się w jakieś śmieszne akcesoria, tylko wraca do korzeni – Amplitude i Frequency! Jedyny strach? Nie robi go Harmonix…Dalej jednak jedną z tych gier, których po prostu nie mogę się doczekać jest Ushiro. Level-5 już przy Jeanne d’Arc pokazało, że umie programować na kieszonsolę Sony. Tym razem mają zamiar przedstawić nam klasycznego RPGa, połączonego z Personą i horrorem (polecam obejrzeć pierwszy trailer).

Na pewno dam szansę Personie, tym bardziej, ze to jeden z tych rzadkich remake’ów z grupy „szanujemy cię, kliencie!”. O LittleBigPlanet nie wiemy nic a nic, ale trudno nie być podekscytowanym na myśl o przenośnych Sackboy’ach.

Jedną z najlepszych zapowiedzi ostatnich tygodni był dla mnie Dead Rising 2 na coś więcej niż Xboxa. Czyli na PS3. Wreszcie ta gra trafi do szerszego grona graczy. Nie mogę się doczekać rozwalania tysięcy nie do końca żywych kolesi różnymi badziewiami znalezionymi po drodze!

I zadam ci pytanie – czemu „o zgrozo – Big Ninny”? Ostatnio lineup na Wii się trochę poprawił – SEGA dostarczyła aż dwie świetne gry, czyli House of the Dead: Overkill i Mad World. W tym pierwszym główni bohaterowie zabijający tabuny zombioli i rzucającymi „f-bombs” co sekundę, w drugim – mięśniak załatwiający wszystko i wszystkich w niebanalny sposób. Czego ty chcesz, człowieku?

Dyskusja #1 - Nintendo

Sephirath: Dzięki za streszczenie mojego artykułu, great success.

Japonia uratowała tyłek całemu grającemu światu w połowie lat ’80, właśnie dzięki surowemu osądowi w doborze tytułów na swoje konsole. Celowało w tym Nintendo z ich słynną Złotą Pieczęcią Jakości. Sorry, „człowieku”, ale to co ostatnio zostaje opatrzone tym logiem to nawet brązowy stosik nieszczęść nie jest. Dwie gry na sezon? Na konsolę o ponad 50 milionowej grupie odbiorców na świecie? To jest żart.

A czego chcę? Dobrego erpega, kolejnych świetnych platformówek, popierdółek o fajnej jakości wydawanych w packach wycenianych na jedną grę full-developed. I przede wszystkim rzetelnego gmerania się w swoich markach flagowych. Zelda? Mario? A po co – przecież Wii Music wystarczy na parę miesięcy sprzedaży konsoli.

I wiesz, ja PSP nie tykałem blisko pół roku. Ale nawet przez chwilę – po skończeniu Jeanne D’arc i – potem – Final Fantasy Tactics zwyczajnie nie miałem nic dla siebie. Teraz niby bawię się pożyczonym Star Ocean: The First Departure ale dwugodzinny wstęp do fabuły i save’y w najmniej przemyślanych miejscach świata zrażają mnie totalnie. „Hej, Sony! Handhelda się odpala w tramwaju, ajt?”

Lineup na 2009 prezentuje się oszałamiająco – właśnie wręcz jakby specjalnie pod kątem maniaków gier muzycznych i RPG wszelkiej maści. Dlatego swoje niecne plany zatrzaśnięcia PSP w szufladzie i zainwestowaniu w DS Lite (cena DSi oraz zachodząca przy kupnie wymiana slotu GBA na dwie kamerki jakoś mnie nie przekonują) muszę porzucić. DS kusi, ale ten rok będzie na bogato i bez niego.

Kradziej: Nie powiedziałem, że podoba mi się obecna polityka wydawnicza Nintendo. Użyłeś jednak sformułowania „o zgrozo – Big Ninny”. Dla mnie to brzmiało tak, jakby tobie coś nie pasowało w tym, że N przygotowuje jakieś duże i – u licha! – porządne pozycje. Przecież z trzech firm produkujących konsole to właśnie ludzie od pilota mają największą ilość czczonych franchise’ów.Nie mogę pominąć tego, co powiedziałeś o PSP. Rozumiem, że zagrałeś w DWIE gry, a potem odłożyłeś konsolkę na pół roku? W takim razie dużo cię ominęło – ja mogę bez dłuższego zastanawiania się wymienić, dwadzieścia, powiedzmy, pięć świetnych i bardzo dobrych tytułów na ten sprzęt!

I jak sądzisz – czy Nintendo zajmie się wreszcie swoimi fanami, czy też dalej będzie kopać ich w krocze?

Dyskusja #1 - Persona 4

Sephirath: Grałem na PSP dzień w dzień DO skończenia FF: Tactics, potem przejrzałem półkę mojego kumpla i Allegro i nie znalazłem nic naprawdę wkręcającego. Od czasu do czasu sięgałem po jakieś nie do końca pewne tytuły, ale nie mogłem się zdecydować na coś co by wciągnęło mnie równie mocno co chociażby przygody najmłodszej inkwizytorki Francji. No ale koniec gadania, teraz zanosi się w końcu na bogato.Od kilku godzin żyję Personą 4, pokochałem ten klimat, system fabularny i w ogóle otoczkę od pierwszego wejrzenia. Na Remastered Edition Of First Chapter wydawane w obecnym roku na PSP czekam więc w dwójnasób.

Nintendo? W sumie chyba tylko ichnie departamenty rozumieją cokolwiek ze szczątków ich własnej długofalowej strategii. Większe projekty oraz wszystkie tytuły „dla dorosłych” są niesamowite w swoim designie, pomyśle i dopieszczeniu. Szkoda jedynie, że powstaje ich tak mało. Przy czym nie ma co martwić się na zapas – są pierwsze jaskółki zwiastujące powrót Ninny do takiego programowania jakie kochają wszyscy hardkorowcy. No ale dość o Wąsatym Marianie, pora też trochę pogadać o innych.

Jak tam Twoje nastawienie względem ruszenia PlayStation 3 Official Gamecards? Trochę uboga lista gier do wybrania w Ulubionej, ale poza tym daje radę.

Kradziej: Moje nastawienie mogę podsumować taką onomatopejką: „fuuuu!”. Te karty są obleśne, fioletowe, do tego za szerokie na niektóre fora internetowe (chodzi oczywiście o wersję z trofeami). Jest to jednak jakaś zmiana na dobre, wreszcie widać postęp i chęć dogonienia konkurencji. Pucharki pod pewnymi względami lepiej się nadają do takiej sygnaturki niż Gamerscore – kiedy patrzymy n pucharki od razu widzimy, czy ktoś maksuje gry czy też żywi się jeno brązowymi nagrodami.Może Sony zacznie dotrzymywać obietnic i weźmie swoje pomysły na poważnie? Data ostatniego update’u strony WipEouta Pulse’a – luty 2008 – trochę śmieszy.

Sephirath: A tam, masz coś do fioletu bo chcesz być mroczny. Sony faktycznie o tę społeczno-aktualizacyjną otoczkę dba za mało, ale cóż, taki ich urok od zawsze. Polska strona PlayStation też ma fenomenalnie na czasie newsy, skoro już o tym mowa.Jak to ładnie ujął jakiś Gracz w komentarzu przy newsie o tych sygnaturkach na jednej ze stron o konsolach: „No, to jeszcze poprawią chat i PS3 w końcu ruszy”. Odrobinę przesadził, jasne; ale nie tak znowu bardzo. Ile czekaliśmy wszyscy na Trofea, ile czasu zajęło Sony rozwinięcie XMB, ile w końcu musieliśmy się wysiedzieć, żeby móc zobaczyć nasze osiągnięcia nie tylko na własnej konsoli. Coś nie zagrało. Ale tak naprawdę w tym momencie nie ma co już smęcić – dostaliśmy kolejne smarknięcie szpachlą zakrywające wszystkie dziury w ogromnym japońskim murze PlayStation.

Co więcej – w jednym z wywiadów ze SCEPem przeczytałem, iż już niebawem zostanie spolszczone samo menu konsoli. Co o tym sądzisz? Czyżbyśmy byli o włos od niemieckiej metody na dubbingowanie wszystkiego? A może po prostu zbliżamy się do światowej normy?

Kradziej: Moje zdanie o dubbingach gier jest proste i pewnie wiele osób opinię ma identyczną – jasne, ale żeby nie było to obligatoryjne. Chcę w Uncharted 2 mieć wybór miedzy Nolanem Northem a, załóżmy, Małaszyńskim. Wracając do dbania Sony o online – japoński gigant zwyczajnie wszedł w nową generację z przemocarnym sprzętem, jednak bez odpowiedniego doświadczenia w kilku kwestiach. Microsoft już zrobił Xbox Live na pierwszej ich konsoli, potem tylko rozwijał swą usługę sieciową, aż stworzył znane nam cudeńko. Od początku wszystkie gry miały achievementy, na co Japończycy zdecydowali się dopiero niedawno. I jak firma z Redmond idealnie wbiła się ze swoją trzystasześćdziesiatką – zarówno czasowo jak i jakościowo – tak niedoświadczone w niektórych materiach Sony zaczęło się dopiero teraz uczyć wielu rzeczy.

Sephirath: Teraz to się ich raczej nauczyli, wiedzę zaś zbierali cały ten czas od premiery. Ja wiem, że w graniu najważniejsze jest samo granie, ale jak tak teraz pykam w… cokolwiek, to naprawdę miło widzieć tę całą otoczkę. Sytuacja jak następująca – biegnę sobie Sackboy’em przez ogromne wzgórze, chwytam jakiegoś bąbelka. Po chwili mam okieneczko w prawym górnym rogu ekranu z informacją o zdobyciu Trophy. W zaciszu późniejszych chwil mogę spokojnie przejrzeć listę ludzi z którymi spotkałem się danego dnia online, napisać do znajomego wiadomość lub po prostu pogadać. Albo zassać najnowsze demo z PSS.Tak, tego naprawdę wszystkim posiadaczom PS3 brakowało. Pamiętam śmiech kolegi gdy wpadłem do niego na sesję w GTA IV (chciałem porównać grafikę) i robię za niego jakąś misję. Gram, gram i po chwili oczy me cieszy ekranik „Achievement Unlocked”. Podobno miałem minę nieciekawą. Wróciłem do domu i GTA przestało mnie jakby cieszyć, gdy nie mogłem się swoimi osiągnięciami nikomu pochwalić. Ale ostatnio z pewnych powodów do tytułu wróciłem, dawny save poszedł do kominka i zacząłem fabułę na nowo. Już z Trofeami. Kewl!

A powiedz mi, jak tam Chrono Trigger? Bo słyszałem, że ostatnio nie możesz się oderwać. Już pomijam, że wszyscy czekamy na recenzję gry – podziel się pierwszymi wrażeniami chociaż!

Dyskusja #1 - Chrono Trigger

Kradziej: Co do całej otoczki związanej z społecznościowymi aspektami usług sieciowych w konsolach – nie mogę się z Toba nie zgodzić. To zawsze świetne uczucie móc gadać z kumplem, kiedy obydwoje gracie w dwie różne gry, a dzielenie się informacjami o kolejnych trofeach bądź też achive’ach to samiutka frajda.Natomiast Chrono Triggera mogę podsumować w dwóch słowach – absolutnie piękny.
Ta gra urzeka w sposób taki, w jaki na młodego dzieciaka działa ulubiona kreskówka w telewizji. Otóż takiego małego widza i jego ulubione postaci łączy bardzo mocna więź. Nasz przykładowy smark, kiedy kończy się ostatni odcinek, zwyczajnie nie może powstrzymać sowich łez. „Bo to koniec”. I właśnie tak się czuję, kiedy gram w Chrono – przypomina mi się ten moment, w którym Goku zebrał całą energie Ki Wszechświata, hehe.

A to dlatego, że postaci są świetne. Do tej pory spotkałem szlachetnego rycerza-żabę i robota z przyszłości. Trudno się nie zżyć z naszymi bohaterami, kiedy oni są tacy trochę jakby „infantylni”, a jednocześnie mają swoje problemy, które bardzo przeżywają. Niesamowite jest także to, ile się w tej grze dzieje! Mam troszkę ponad cztery godziny nabite na liczniku, a już zdążyłem cofnąć się w czasie o 400 lat, uratować świat, trafić do lochu, uciec z więzienia i odwiedzić przyszłość!

Zbliżam się tu jednak za bardzo do spolerowania, więc może zamilknę… Ale żeby w ładny sposób podtrzymać tematykę – w co ty ostatnio grałeś?

Sephirath
: Z powodu choroby wykluczającej jakąkolwiek rywalizację multiplayer (cudem mogłem pada unieść, więc o efektywnym graniu nie było mowy) odpaliłem, jak już wspominałem, GTA IV. Całą historię przeżyłem na nowo, tym razem z Trofeami i prawdziwym smakiem na odkrywanie meandrów opowieści (zeszłej wiosny całe moje nakręcenie na grę minęło na krótko przed premierą – nasyciłem się samym okresem hype’u). No a ponieważ chwilowo znowu mam dość jeżdżenia po smętnym Liberty City postanowiłem skorzystać z niecodziennej umiejętności mojej konsoli i pograć sobie w Wielkie Pożegnanie PlayStation 2 – Personę 4.Cyferki przy zapisywaniu gry informują mnie, że w świecie gry spędziłem dopiero niecałe 6 godzin, pozwala mi to jednak na wydanie pobieżnych, pierwszych opinii. Zanosi się przepiękna i cudowna nowoczesna baśń dla prawdziwych Graczy. Gore-horrorowa zagadka, bardzo zawodowe żonglowanie atmosferą miejsc, świetne postacie, GE-NIAL-NA fabuła osnuta dookoła naszych pragnień oraz mrocznych myśli a wszystko to okraszone ładną oprawą i wkręcającym systemem walki. Choć lubię RPGi nie mogę znieść dłuższej niż trzy linijki wymiany zdań naraz (wiem… Przepraszam.) – tutaj jednak pierwsze sto osiemdziesiąt minut siedziałem grzecznie przed telewizorem i jak młody pelikan ryby łykałem wszystko co scenarzyści dla mnie przygotowali. Fenomen. No i do tego nie mogę nie wspomnieć, że w końcu jest tytuł, który naprawdę skłania do myślenia. Jak za dawnych lat!

Jej, trochę się rozpisaliśmy, no ale w końcu o to chodzi. Mam nadzieję, że czytało się Wam przyjemnie. Zapraszamy już za dwa tygodnie na nową porcję rozważań naszego kapitalnego duetu a tymczasem życzymy dobrej nocy i konkretnego giercowania. Stay tuned!

Kradziej: Niech Moc będzie z Wami.

Kolejna dyskusja (z obrazkami!) już 28 marca.

Posty o podobnej tematyce:

  1. Dyskusja #2
  2. Dyskusja #3
Jeśli spodobał Ci się ten blog, zapraszam do subskrypcji RSS!

12 Komentarzy do wpisu “Dyskusja #1”

  1. Grz3chu pisze:

    z Kradziejem się nie dyskutuje ! :P

  2. piterekd pisze:

    Ładnie, sporo tekstu i widać, że się staracie – teraz tylko utrzymajcie ten wysoki poziom :] 3mam kciuki i pozdrawiam,
    pit

  3. DarthStan pisze:

    kradziej to nie jest partner do rozmowy o grach, w końcu ostatnio przeszedł jakąś gre? W ogóle jego biblioteka gier w obiegu jest niska.

  4. Kradziej pisze:

    Stan – Uncharted, LittleBigPlanet, New Super Mario Bros. Pokemon Pearl, Chrono Trigger, WipEout Pulse, Resistance – w to ostatnio gierczyłem.

  5. DarthStan pisze:

    Mam ja wymienić tytuły? To wymienie tylko troche: Call of Duty 4, Killzone 2, LittleBigPlanet, Dawn of war II, Burnout Paradise, Metal gear Solid 4, Two Worlds, The Movies, Black and White 2,Mass effect, PES09,Fifa street 3, nba 2k9. Mam wymieniać dalej:)

  6. Wynmacher pisze:

    Dobrze że ty DarthStan to jesteś taki doskonały partner do rozmów.

  7. Ufnal pisze:

    Two Worlds, The Movies, Black and White 2,Mass effect – no to normalnie prawie tak na czasie jak ja (który odgrzebałem właśnie Baldursa 2 :D)

  8. DarthStan pisze:

    Wynmacher – Ty jak zwykle do wszystkiego poważnie, za długo ze studentami siedzisz i grzebiesz paluchem w… nosie.
    Ufnal – Co z tego że nie na czasie, ale np. z Two Worlds i The Movies to moja pierwsza przygoda. Zresztą w Baldura tez bym sobie pograł…ale chyba poczekam na Dragon Aga.

  9. dr.zlo pisze:

    @DarthStan burzuj z Ciebie

  10. Ufnal pisze:

    DarthStan – ok, granie w starocie jest świetne, ale nie zwiększa autorytetu w dziedzinie nowości z gierkowego świata :P

  11. DarthStan pisze:

    Ufnal – w nowe gry też gram, w większość.
    dr. zlo – Nie.

  12. Janek pisze:

    dziwnie sie czuje, ostatnio to tylko w fife 09 gralem, ale i tak ja odinstalowalem pare dni temu, bo tylko niepotrzebnie czas i miejsce na dysku zabierala. wiec teraz to tylko w windowsowe gierki pykam.

Skomentuj!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>