
Archetypów Graczy jest kilka. Począwszy od legendarnego już „okularnika w koszuli” blisko kojarzonego ze starymi pudełkami po pizzy aż do najnowocześniejszego z nich – modnego trzydziestolatka odnoszącego w życiu sukces. Łączy ich kilka wspólnych cech. Wiele z nich jest pozytywnych, znajdą się jednak i te nieprzyjemne. Do drugiej grupy stanowczo zalicza się niewiązanie środowiska pogromców punktów i potworów ze środowiskiem sztuki. Ale do czasu.

Kratos to jedna z bardziej rozpoznawalnych ikon kultury Graczy. Wiecznie wkurzony, przerażająco konsekwentny w swoim okrucieństwie i – co tu kryć – ostro doświadczony przez los żołnierz już dwukrotnie udowodnił, że gdzieś w tym poprawnym politycznie świecie są miliony ludzi żądnych krwawej łaźni w wykonaniu prawdziwego profesjonalisty.

Witam w nowym dziale na Gemono! Będzie on – przynajmniej na razie – integralną częścią startującego, również dzisiaj, działu Zapowiedzi. Nie zostaje także cykl ten dodany do Lastów. Z czasem spróbujemy go rozwinąć w osobną funkcjonalność. A teraz zapraszam do obejrzenia przygotowanych przez nas najnowszych obrazków z nadchodzącego killera.

Sephirath: Witamy mile w drugim odcinku Dyskusji czyli naszego specyficznego podcastu, w którym nawet regulowanie głośności nie pomaga na niską jakość dźwięku. Tym razem na start przygotowaliśmy dla Was krótką wymianę zdań na temat niedawnego artykułu z Pewnej Opiniotwórczej Gazety w Polsce.

Jeżeli, drogi czytelniku, surfujesz po Internecie i masz w sobie coś z odkrywcy, to co jakiś czas zapewne przeżywasz spore zdziwienie. Ja przynajmniej przeżywam. Zdziwienie zmuszające mnie do przemyśleń, którymi chciałbym się z wami podzielić.

Choć przywitaliśmy tydzień ubłoconą cegłą rzuconą prosto w twarz wszystkim koneserom sztuki w grach, tematyka ze strony głównej odrobinę zmieniła swoje tory. Następne dwa teksty powstały wysublimowane acz zacne w odbiorze, traktujące o tytułach lotów wysokich i takowych not. Cóż mi innego pozostaje jak w to zagadnienie brnąć.

Witam serdecznie w pierwszym odcinku regularnego (jak Seph da…) kącika felietonizacyjnego GemonOLD. Poświęcony jest on z założenia grom komputerowym (tak, komputerowym, w przeciwieństwie do większości ekipy nie jestem telewizorofilem), które znikły już dawno z działu „Nowości” w Empiku, a mimo to wciąż potrafią dostarczyć tony radochy i mają tysiące wiernych zwolenników/adoratorów/wyznawców. Jakie to gry? Z czego wynika ich magia? W jakie legendy, przesądy i mody obrosły? Co sprawia, że poruszają nawet dziś? I dlaczego, do jasnej anielki, już takich cudeniek nie robią? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć.

… o dwóch dziewczynach i dwóch bohaterach. Oraz koniu i szesnastu wielkich potworach, czekających na śmierć z twojej ręki. Czy jesteś gotów zadać ten ostateczny cios, dla dobra ukochanej? Czy nie spanikujesz i przekroczysz mury zamku?

Nie ma się co oszukiwać – jeśli jakieś studio deweloperskie potrafi naprawdę robić sieciowe FPSy, tym studiem jest Valve. Moim zdaniem (uwaga, kontrowersja!) Team Fortress 2 zmiótł w 2007 roku Call of Duty 4 swoim zróżnicowanym gameplay’em, szybką i efektowną rozgrywką oraz daniem wyboru pomiędzy współpracą w drużynie a grą bardziej „na samotnego wilka”. Ci ludzie po prostu mają talent – Counter-Strike to prawdopodobnie najpopularniejsza sieciowa strzelawa w historii. Dość wspomnieć, że najwięksi fanatycy do dzisiaj grają w nią na przeróżnych zjazdach zwanych potocznie “turniejami”.
Przejdźmy jednak do sedna, czyli najnowszej gry Zaworu. Mieliśmy już antyterrorystów, mieliśmy groteskowych żołnierzy w komiksowym stylu, pora na niezłą rozpierduchę w mieście pełnym ZOMBIE!