Początek najważniejszych targów growych w Europie mamy już za sobą. Hale ulokowane w zachodniej części Niemiec w miasteczku Kolonia zamieniły się w ocean po brzegi wypełniony dziennikarzami z całego świata. We wtorek odbyły się także konferencje prasowe trzech gigantów: Microsoftu, Sony oraz Nin… źle, wróć: EA. Przyjrzyjmy się im zatem i sprawdźmy, co godnego uwagi zaprezentowały “grube ryby” naszej ukochanej branży.
“Monkey Island spotyka Diablo” – w ten sposób twórcy DeathSpanka z Ronem Gilbertem (współodpowiedzialnym właśnie za przygody Guy Threepwooda) na czele opisują swoje dzieło. Dobór słów jak najbardziej trafny – gra jest hack n’ slashem, do którego gdzie tylko się dało powciskano znany z małpiej serii humor. Czy takie połączenie ma sens i, co ważniejsze, czy w ogóle się sprawdza?
Nie mam bladego pojęcia, jak to się drzewiej grywało w After Burnera na automatach. Z tego, co wyczytałem – maszyna była spora i imitowała kokpit samolotu. Wiem jednak, jaki jest Climax, dostępny na PlayStation Network i Xbox Live Arcade: szybki i kolorowy. Tak bardzo, że ostrzeżenie o epilepsji wyświetlane przy rozpoczynaniu partyjki ma tu sens jak w przypadku mało której gry.
Nareszcie, ponad rok po premierze, zagrałem w jedną z najciekawszych gier ostatnich lat: Flower. Momentalnie zakochałem się w tej pozycji i planowałem szybko rzucić się do klawiatury, aby zacząć pisać niezliczone peany na jej cześć. Do porzucenia tej idei zmotywowała mnie zapowiedź nowego tytułu thatgamecompany – studia, które dostarczyło nam Kwiat. Szykuje się kolejne artystyczne, growe doświadczenie!
Dragon Age II stało się faktem. O jej poprzedniczce można mówić wiele (co, nawiasem mówiąc, mam zamiar niedługo zrobić na łamach Gemono…), ale jednemu nie można zaprzeczyć: była dużą grą. I to nie tylko pod względem czasu, który wyrwała wielu nieostrożnym graczom z życiorysu. Powrotowi mistrzów z BioWare do tradycyjnych roleplay’ów – z drużyną, epicką fabułą, światem fantasy – towarzyszył spory rozgłos oraz ciepłe przyjęcie. Nie dalej jak kilka dni temu, kanadyjskie studio zapowiedziało kontynuację Ery Smoka. Wygląda na to, że planowane jest podniesienie poprzeczki dla… no właśnie: dla kogo?
Witam! Dzisiejszy artykuł nie będzie zbyt długi, bo i poświęcony jest grze, którą ciężko uznać za wysokobudżetową, rozbudowaną produkcję. Mimo to, potrafi ona dostarczyć radochy i przeżyć audiowizualnych w ilościach, które niejedno dzieło z najwyższej półki w Empiku przyprawiłyby o spazmy zazdrości. Oto Beat Hazard!